wtorek, 25 października 2016

Zeszłoroczne uśmiechy.


nikt nie sprawia, że się śmieję
nikt nie sprawia, że się śmieję, tak jak ty
nikt nie sprawia, że się śmieję
nikt nie sprawia, że się śmieję tak jak ty*












Rzadko się zdarza, żebym miała tak dużo uśmiechów na raz. Rzadko się też zdarza, żebym na tylu uśmiechniętych zdjęcia wyglądała w miarę normalnie. Przeważnie uśmiechanie się kończy się tym, że wychodzę jak debil. Może dlatego na ogół staram się zachować powagę? 
W dalszym ciągu wałkujemy zeszłoroczne zdjęcia. Za oknem bez zmian, więc nowych zdjęć brak. Dresy i różowa pikówka jakoś mnie nie przekonują, nie widzę tu tego. A to właśnie mój obecny dyżurny strój. Wielkie porządki i w przerwie spacer z Rupertem. Szaleństwo. Chociaż dres to i tak całkiem niezła opcja, biorąc pod uwagę fakt, że najchętniej nie rozstawałabym się z piżamą (nie mówiąc o łóżku, kołdrze i książce...). Przypominam raczej fankę jakiegoś sportu, którą zdecydowanie nie jestem, niż normalną siebie. Dlatego jeszcze chwilę się wstrzymam z uwiecznianiem teraźniejszości. Tylko chwilę, obiecuję!


3 komentarze:

  1. Bardzo ładnie Ci w żółtym sweterku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmamiono na brodzie jest niepokojące. Udaj się do onkologa.

    OdpowiedzUsuń