wtorek, 22 sierpnia 2017

#behappy


Połowa roku już dawno za nami. Czas na realizację noworocznych postanowień zaczął się gwałtownie kurczyć. Ile z nas na swojej liście miało coś tak prozaicznego i szeroko pojętego jak szczęście? I co tak naprawdę zrobiliśmy, żeby być szczęśliwi? Wielkimi krokami zbliża się jesień, nie wiadomo czy będzie piękna i złota, pewnym jest, że zdecydowanie z każdym dniem będzie trudniej. Dni będą krótsze, słońca prawdopodobnie też będzie coraz mniej (chociaż oby nie). Tak więc to ostatni dzwonek, jest później niż mogłoby się wydawać... To jaką małą radość zafundowałaś/eś sobie dzisiaj?

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#nostalgia


kiedy wieczór zmienia się w świt
coś dobija się do mych drzwi
ej, ej, nostalgia
kiedy luty zmienia się w lipiec
nie dam rady się przed nią kryć
wiem, wiem, nostalgia
w sierpniu wnętrze auta jak piekło
w głowie ciągle lat mam dwadzieścia
chociaż jestem już przed trzydziestką
ciągle zbawić chcę cały wszechświat*

poniedziałek, 31 lipca 2017

Koniec lipca.


Ostatni dzień lipca. Ostatni moment żeby oszukać statystyki, żeby udawać, że jednak coś się dzieje, żeby pokazać, że jestem, żyję, nie zwiało mnie, nie zasypało, nawet deszcz nie dał rady mnie zalać. To ta chwila, w której mówię, jak bardzo chciałabym tu być, jak bardzo chciałabym mieć czas, żeby zająć się tym wszystkim należycie. Może gdybym kiedyś nie odpuściła i nie dała zgasnąć zapałowi z którym zaczynałam, wszystko wyglądałoby inaczej. Istnieje jeszcze możliwość, że zwyczajnie lata lecą, młodsza się nie robię i jak już wypracuję swoje godziny, ogarnę chociaż część obowiązków, wyjdę na spacer z psem, spotkam się ze znajomymi i od czasu do czasu pójdę na imprezę, to nie starcza mi już sił na nic więcej.

niedziela, 25 czerwca 2017

Hello Summer!


No i stało się. Wakacje trwają. Nie idą, już nikt na nie nie czeka, one są! Po prostu przyszło lato, jakby nigdy nic, trochę niespodziewanie, jak zwykle. W natłoku zajęć udało mi się to nawet przegapić. Poczułam delikatne ukłucie smutku, że nie zdążę się zorientować, a już będą wspomnieniem. Boję się, że miną z prędkością światła, że je przeoczę, nie zdążę się nacieszyć i w pełni wykorzystać. Tak jest z czerwcem, od samego początku. Doprawdy nie mam pojęcia, jak to możliwe, że już się kończy. I niby te dni takie długie i słońca dużo i późno ciemno... Może gdyby czas tak nie pędził, nie kładłabym się spać tak poddenerwowana. Pocieszam się, że ten miesiąc był przejściowy, że teraz będzie lepiej, że wszystko wróci do normy. Musi! Lato jest przecież takie piękne ze swoim wachlarzem możliwości! A to zapowiada się zupełnie wyjątkowo...