poniedziałek, 21 maja 2018

Jakby nie było jutra.


Żyj tak, jakby każdy twój dzień miał być tym ostatnim.
Ile razy w życiu słyszymy te słowa, ile razy je sobie powtarzamy? Jednak najważniejsze pytanie to ile razy sprawiamy, żeby tak było, ile razy czujemy, że tak jest. Czy w ogóle? Nie da się ukryć, że łatwo powiedzieć. Mówić można przecież tak wiele, jeszcze więcej myśleć (chyba, że to akurat nie jest czyjaś najmocniejsza strona, ale pewnie ma inne zalety...), gorzej jeśli chodzi o przystąpienie do działania. Szczególnie teraz, kiedy świat pędzi jak szalony, wymaga od nas ciągłego biegu i nie daje chwili na oddech. Wszystko musi być już, musi być tu i teraz, od ręki. Nie ma czasu na czekanie, nie ma czasu na nic. Jeśli się zatrzymamy, zostaniemy z tyłu. Proste. I naprawdę beznadziejne. Staram się robić wszystko żeby nie wpaść w pułapkę gonienia za królikiem, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że niezwykle łatwo jest się zapętlić. Pić, jeść, spać - jak tamagotchi*

niedziela, 13 maja 2018

Ten czas.


I oto kolejna wiosna staje się cudownym, przedwakacyjnym okresem, który tradycyjnie daje mi tyle radości, cieszy słońcem i długim dniem, ciepłem i eksplodującą zielenią...
Jest tak pięknie, że doprawdy trudno narzekać, marudzić i zrzędzić, że czas, dziad jeden, nie może zwolnić choć na moment, żebym tak mogła na chwilę zastygnąć w bezruchu, w hamaku, na ławce, na piasku na plaży i nie mieć wrażenia, że w ciągu tej chwili zleci tyle czasu.