poniedziałek, 21 maja 2018

Jakby nie było jutra.


Żyj tak, jakby każdy twój dzień miał być tym ostatnim.
Ile razy w życiu słyszymy te słowa, ile razy je sobie powtarzamy? Jednak najważniejsze pytanie to ile razy sprawiamy, żeby tak było, ile razy czujemy, że tak jest. Czy w ogóle? Nie da się ukryć, że łatwo powiedzieć. Mówić można przecież tak wiele, jeszcze więcej myśleć (chyba, że to akurat nie jest czyjaś najmocniejsza strona, ale pewnie ma inne zalety...), gorzej jeśli chodzi o przystąpienie do działania. Szczególnie teraz, kiedy świat pędzi jak szalony, wymaga od nas ciągłego biegu i nie daje chwili na oddech. Wszystko musi być już, musi być tu i teraz, od ręki. Nie ma czasu na czekanie, nie ma czasu na nic. Jeśli się zatrzymamy, zostaniemy z tyłu. Proste. I naprawdę beznadziejne. Staram się robić wszystko żeby nie wpaść w pułapkę gonienia za królikiem, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że niezwykle łatwo jest się zapętlić. Pić, jeść, spać - jak tamagotchi*
Spać, pracować, jak automat, z czasem półżywy. I kiedy tak kolejny raz z rzędu wczłapuję się nieprzytomna ze zmęczenia pod kołdrę, myślę sobie dość, to nie może tak wyglądać. Nie chcę tego. Biorę głęboki oddech i staram się najbardziej jak potrafię. Kradnę sama sobie te cenne minuty, jadę przed siebie na rowerze, biorę książkę i skrywam się przed światem w hamaku, siadam z kubkiem kawy w ogrodzie, biorę Ruperta i pędzę na plażę... Mija kilka chwil i coś znowu zmusza mnie do rzucenia się w ten wir, ale z ogromną radością stwierdzam, że jestem coraz twardsza, jeśli chodzi o walkę o własny spokój i zadowolenie. Doskonale wiem, że w życiu nie ma nic ważniejszego niż szczęście, a ono najczęściej składa się z drobiazgów. Wystarczy nauczyć się je dostrzegać. I cieszyć się nimi, to bardzo ważne i cóż, wydaje mi się, że jest to sztuką... Cudownie jest, kiedy uświadomimy sobie to wszystko sami z siebie, kiedy nie potrzebujemy do tego bodźca, który wstrząśnie całym naszym pięknie poukładanym światem. Ja tego pieprzonego bodźca nie potrzebowałam, ale los lubi czasem zrobić numer. Pokazać nam jak mało trwałe jest to wszystko. Nic nie jest na zawsze, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. A jeśli wyobrażaliśmy to sobie inaczej to trudno. Tym bardziej ważne jest żeby czerpać radość z tego co tu i teraz. Ciszyć się każdą chwilą i brać z niej ile się da. Co przyjdzie Ci z życia odkładanego na jutro, z wielkich planów i z nietkniętych marzeń, jeśli jutra faktycznie nie będzie?






















* Taconafide "Tamagotchi" feat. Dawid Podsiadło

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię takie zdjęcia

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili!
    Miłego wieczoru, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałego masz pieska, a zdjęcia świetnie się Wam udały ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe zdjęcia, sama chciałabym mieć taką scenerię, jednak mieszkam na podlasiu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby nie było jutra to aż się boje co ludzie by robili. Lepiej żeby tego dnia nie było.

    OdpowiedzUsuń