niedziela, 13 maja 2018

Ten czas.


I oto kolejna wiosna staje się cudownym, przedwakacyjnym okresem, który tradycyjnie daje mi tyle radości, cieszy słońcem i długim dniem, ciepłem i eksplodującą zielenią...
Jest tak pięknie, że doprawdy trudno narzekać, marudzić i zrzędzić, że czas, dziad jeden, nie może zwolnić choć na moment, żebym tak mogła na chwilę zastygnąć w bezruchu, w hamaku, na ławce, na piasku na plaży i nie mieć wrażenia, że w ciągu tej chwili zleci tyle czasu.
Gdyby tak ktoś łaskawie mnie wysłuchał i zechciał lekko zwolnić ten mechanizm zwany życiem. Przecież to zawrotne tempo to musi być jakaś usterka! Myślę, że nie tylko ja rozpływałabym się w zachwycie. Cóż, tymczasem każą biec... W międzyczasie minęła Majówka, długa, obfitująca w spotkania i rozpieszczająca pogodą. Wyjątkowo udana i przyjemna. Jak zapowiedź czegoś dobrego. Dobry duch wakacji... Kolejne powitanie sezonu w Porcie Chałupy. No i zmiany, które od dawna czułam w powietrzu. Bo to nie tak, że znowu sobie zrobiłam wakacje od bloga. Intensywnie o nim myślę i wściekam się na siebie, że nie mam czasu i mocy, ale mam nadzieję, że to również ulegnie w końcu zmianie. Wszystko się unormuje i poukłada. Muszę tylko stabilnie stanąć na nogach, bo na razie, to pod moją deską fale, a pewności jeszcze brak. Jakbym weszła na nią w szpilkach...













2 komentarze:

  1. Bardzo ładnie te wszystkie zdjęcia w tym wątku wyglądają. Oby więcej było takich zdjęć.

    OdpowiedzUsuń