wtorek, 21 marca 2017

Powrót numer tysiącpięćsetstodziewięćset.


Szukam odpowiedniego przywitania. Bezskutecznie. Utknęłam nad nim i od dłużej chwili wgapiam się tępo w klawiaturę. Przyjść i powiedzieć cześć po kolejnej ciągnącej się w nieskończoność nieobecności? Niedorzeczne. Powitać Was huraoptymistycznym witajcie kochani, długo mnie nie było, ale wróciłam, cieszcie się z tego faktu tak mocno jak ja! Bo przecież jestem, wróciłam (czyż nie jest tak, że zawsze wracam?), obiecuję poprawę, mam masę nowych pomysłów i jeszcze więcej zapału... Uśmiech nie wystarczy, może pomóc, ale to zdecydowanie za mało.