Niedziela, a jak niedziela to relaks. Tak to przynajmniej powinno wyglądać. Dziś wieczorem wyglądało. Przepiękne późne popołudnie. Ciepłe, słoneczne. Z grillem, na leżaczku, w dobrym towarzystwie, w urokliwym miejscu. Życzyłabym sobie tego częściej. Wam również!
niedziela, 20 maja 2012
sobota, 19 maja 2012
American Dream !
Od kilku dni goszczą w mojej szafie. Cierpliwie na nie czekałam. Zakochałam się w chwili, kiedy pierwszy raz je ujrzałam. Dziś pierwszy raz miałam je na nogach. O wygodzie wiedziałam. O tym, że są piękne też. Domyślałam się, że mogą się rzucać w oczy. Okazało się, że są spektakularne. Dosłownie. Coś rewelacyjnego. Jestem zachwycona. Są idealne. Jeśli chcecie butów, które są wygodne, ładne i cholernie efektowne - polecam! Śmiało mogę stwierdzić, że to moje nowe Sequinowe love. Kolejne buty, które 'pasują do wszystkiego'. Pewnie zauważyliście już moją marynarską obsesję. One kolorystyką i paskami idealne się wpasowały, więc będą tu gościć zapewne równie często, jak kapelusz. Mogłabym się rozpisywać nad ich zaletami jeszcze bardzo długo, ale stawiam na zdjęcia. Niestety moja twarz nie miała dziś ochoty współpracować, więc wyszłam, jak wyszłam, ale chodzi w końcu o buty. To one błyszczą. Mają błyszczeć!
piątek, 18 maja 2012
Rupertowo i błękitnie.
Posiadam zdjęcia, więc się nimi z Wami podzielę. Miałam odpowiadać na pytania, niestety dziś nie jestem w stanie. Żeby nie wyszły żadne dziwne rzeczy, nie będę się rozpisywać i zostawię Was z tymi słonecznymi zdjęciami. Miłej nocy wytrwałym, miłego dnia pozostałym!
środa, 16 maja 2012
Kapelusza parcie na szkło.
Na zdjęcia znowu wkradły się baleriny. I kapelusz. Ma mocne parcie na szkło. Nie ma co... Ale nie mam nic przeciwko. Nie znudził mi się jeszcze. Wręcz przeciwnie - uważam, że jest przecudowny! Lubicie kapelusze? Ja dochodzę do wniosku, że jestem maniaczką wszelkich nakryć głowy. Czapki, turbany, opaski, chustki, kapelusze... Od zawsze. Jak byłam mała, to najczęściej nosiłam getry i opaski. Te dwie rzeczy utkwiły mi w pamięci, najczęściej przewijają się przez stare zdjęcia. I jedne i drugie uwielbiam do dziś. Do wielu rzeczy dorastam, a nie wyrosłam z wielu , jak się okazuje...
wtorek, 15 maja 2012
Wyznania z szafy.
Dziś miałam w planach coś zupełnie innego niż to, co widzicie na zdjęciach. Przyszedł miły Pan Kurier i uszczęśliwił mnie paczką z nowymi butami od Sequina. Jak się pewnie domyślacie, miałam zaraz wskoczyć w nowiuteńkie cuda, ale mój dość napięty plan dnia zrobił mi psikusa. Nie starczyło czasu na przebieranki. Nic straconego. Mają już swoje miejsce w szafie i nie pozwolę im uciec... Wieczorem zrobiło mi się smutno. Tak zwyczajnie smutno. Bez jakiegoś większego powodu. Wtedy przypomniałam sobie o nowych kartonikach w szafie. Szybko się w niej zaszyłam, powyciągałam z pudełek kilka par, popatrzyłam na półki i wieszaki i wrócił mi humor. Pięć minut w szafie zastępuje psychoterapię. Prawdopodobnie kojarzycie wszyscy nutellowego domotywatora (czy co to tam było...). Z braku Nutelli pod ręką naszła mnie dziś myśl. Do powtarzania w gorszych momentach... GDY CI SMUTNO, GDY CI ŹLE, IDŹ DO SZAFY, NAPATRZ SIĘ! Żeby poprawić sobie humor wcale nie trzeba wybierać się na zakupy.Prawdopodobnie w każdej szafie znajdują się rzeczy, które mogą zaskoczyć, ucieszyć... Ja praktycznie za każdym razem coś 'znajduję'. Mam kilka pewniaków, które zawsze poprawią mi humor. Jakieś ulubione szmatki, na widok których uśmiech sam pojawia się na ustach. Nowości, rzeczy których nigdy na sobie nie miałam - to jak posmak zakupów, mimo że mogą w szafie leżeć od roku. Buty. Te zawsze działają. Wystarczy, że popatrzę, dotknę, przymierzę... Oczywiście nowe są super i wiecznie mam ich za mało, ale każda para mnie cieszy. Uśmiecham się na widok wszystkich. Nieważne czy mają dwa dni, czy pięć lat. Lubię się czasem schować w szafie. Bardzo lubię. To działa na mnie terapeutycznie, jak spacer po plaży, czy lesie...
poniedziałek, 14 maja 2012
Oflagowana.
Czy wspominałam już, że uważam flagę Wielkiej Brytanii za najpiękniejszą na świecie? Jeśli nie, to właśnie się dowiedzieliście. Poza tym, że jest zwyczajnie ładna i ciekawa, składa się z jednego z moich ulubionych połączeń kolorów. O tej obsesji wspominałam na bank. Sama flaga podoba mi się 'od zawsze'. Zmaterializowaniem uczucia, jakim ją darzę, jest ta tunika. Prezentowałam Wam ją już dwa razy. Wcale nie mam zamiaru na tym poprzestać. Dla przypomnienia - jest wytworem mojej Pracowni. Moja mała duma. I kapelusz. Prawdopodobnie numer jeden maja. Doprawdy trudno mi się z nim rozstać. Do wszystkiego mi pasuje. Chyba, że podświadomie wybieram rzeczy, które pasują do niego. Istnieje taka możliwość...
Subskrybuj:
Posty (Atom)