sobota, 25 kwietnia 2015

Słodka ucieczka.












 Mój absolutnie ulubiony w tym sezonie cukierkowy zestaw (płaszcz+buty) i zawsze ukochany czarno-biały pasiak. Do tego odkrycie zeszłego sezonu - owy kwitnący w porcie krzak (wcześniej jakoś nie zwracałam na niego uwagi, aż do TYCH zdjęć...). Wszystko razem tworzy obrazek tak słodki, że niemal czuję w powietrzu zapach maleńkich białych kwiatków... 
W zeszłym roku drzewo było bielsze, moje włosy dłuższe i rude. Jeansy z tamtych zdjęć umarły, reszta nadal utrzymuje się w czołówce moich ulubionych rzeczy. Wtedy nadchodziły Święta, dziś już prawie nie pamiętam, kiedy minęły! Teraz skupiam się na majówce, która już dziś ożywiła Jastarnię. W końcu majówka to takie małe wakacje! Wierzyć mi się nie chce, że jest tuż za rogiem. Chyba się starzeję. Dupa mi rośnie, czas pędzi jak oszalały, zdaje mi się, że przestaję za tym wszystkim nadążać. Albo zwyczaje nie chce mi się już gonić. Chciałabym to wszystko jakoś spowolnić. Najchętniej wcisnąć pauzę na kilka chwil... Myślicie, że to możliwe? Ostatni bieg mnie wykończył. Nie jestem już pewna czy bardziej goniłam, czy raczej uciekałam. Przed całym światem, przed sobą... A wiecie co? Ja naprawdę nie lubię biegać! Ani dosłownie, ani w przenośni, ani w ogóle! Mimo, że to teraz tak super-hiper-w dupę modne. (W zasadzie ten fakt bardziej mnie zniechęca, niż zachęca...) 


5 komentarzy: