poniedziałek, 14 listopada 2011

Kapelusz - najlepszy przyjaciel kobiety.

Zapewne można zauważyć, że zupełnie straciłam głowę dla tego niepozornego H&M-owego kapelusza. Pisałam, że go uwielbiam zaraz po zakupie, po pierwszym, drugim i trzecim noszeniu, pisałam też, że będzie mi często towarzyszył. I wiecie co? Zupełnie nic się nie zmieniło. Może tylko jedno, jest z nim tak, jak z ukochaną osobą. Jest takie piękne zdanie - kocham cię bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro (Coelho). I tak to mniej więcej wygląda. Za każdym razem podoba mi się bardziej. Za każdym razem kiedy na niego patrzę muszę się uśmiechnąć. Zdecydowanie go lubię, więc oto on:









Lubię też skakać!

niedziela, 13 listopada 2011

Sunday glam.

Nie, żeby niedzielnie, samo wyszło. Przede wszystkim tak, jak lubię najbardziej. Trzecia odsłona mojej ukochanej księżniczkowej spódnicy. Trzecia blogowa. Wspominałam już wcześniej, że jest moją ukochaną? Bo o zamiłowaniu do wszelkich rzeczy księżniczkowatych wspominałam zapewne nieraz. Niestety chwilę po wyjściu z domu okazało się, że jest piekielnie wręcz zimno. Witamy listopad. Ale co tam wiatr, co tam prawie zerowa temperatura, ważne że na tyłku ulubiona spódnica.
 













sobota, 12 listopada 2011

Saturday Night Fever.

Postanowiłam odkurzyć troszkę cekiny w mojej szafie. Mam ich zdecydowanie więcej niż okazji, żeby je nosić. Bo cekiny lubię, już o tym pisałam zapewne. Ostatnio bardzo zredukowałam noszenie cekinowych ciuchów, więc nadeszła chwila, kiedy się stęskniłam. Szczególnie, że podobają mi się cekiny w zestawieniu z prostymi ciuchami (typu duży, ciepły sweter). Odrobina szaleństwa, na którą mogę sobie pozwolić. Ot tak, bez okazji. Zamiast imprezy, spacer w cekinowym topie. Swoją drogą uwielbiam błysk flesza odbity od cekinów!











piątek, 11 listopada 2011

11.11.11 - nie mogłam się oprzeć!

Taka nam się dziś piękna data trafiła, że choćbym nie chciała, musiałam dziś coś wrzucić na Pana Bloga. Bez fajerwerków, bez zbędnej pisaniny, wczorajsze zdjęcia: