niedziela, 23 października 2011

Sunny Sunday.

Właśnie kończy się cudowna, słoneczna, wolna i niezwykle przyjemna niedziela. Wspominałam już, że niedziela awansowała na mój ulubiony dzień? Wszystko przez to, że bywa wolna. 
Z okazji cudownej pogody i chwili oddechu pobawiłam się w przebieranki. Owocem zabawy jest kilka zestawów zdjęć. Przez najbliższe kilka dni nic nie przeszkodzi mi w publikowaniu nowych postów. Nie będzie też wymówki, więc zapowiadam codzienne publikacje. Mam nadzieję, że Magda (i te, ci z Was, którzy czekają na nowe wpisy i zdjęcia) będzie zadowolona. 
Buszowanie w szafie jest niezwykle odprężającym zajęciem. Jeśli do tego dodamy przyjemny spacer (plus drugi, ale ten się nie liczy, bo było już ciemno i zimno) i dwa nie najgorsze filmy (tak, szkoda, że nie rewelacyjne, ale to byłoby za dużo szczęścia na raz, szczególnie po długiej przerwie), robi się przyjemnie i leniwie. Akumulatory naładowane, więc pisanie też powinno być konkretniejsze. Zatem dziś zapowiedź i do jutra!








sweterek i pasek - Atmosphere
spodnie - United Colors of Benetton
buty - Allegro

sobota, 22 października 2011

140 !















Sobotnie serdeczne słoneczne pozdrowienia z popołudniowego spaceru. To już sto czterdziesty  post. Albo dopiero... Ale dziękuję tym, którzy są, którzy podbijają oglądalność, komentują, chwalą i krytykują. Tym, dzięki którym mój Pan Blog żyje. Coraz bliżej numer 150... 


kapelusz <3 - H&M
kurtka - Pracownia Maszynoszycie
kardigan - Camaieu
spodnie - Pimkie
buty - DeeZee
torba - Jimmy Choo
rękawiczki - vintage

piątek, 21 października 2011

139.







 kurtka -   Allegro
spodnie - Mexx lumpeks
sweter - C&A vintage
buty - vintage
rękawiczki - Atmosphere Allegro
czapka - Kapp Ahl

środa, 19 października 2011

poniedziałek, 17 października 2011

Blugirl S/S 2012

Blugirl. Pokaz oglądałam wczoraj. To jeden z tych, o których wspominałam, że są rewelacyjne. No właśnie. Pani Molinari wiosnę przedstawiła wiosennie. Lekko delikatnie, kobieco, pięknie. Z tym mi się kojarzy. Takie są wszystkie jej kolekcje. No i za to głównie ją uwielbiam. Bo uwielbiam. Jeśli jeszcze o tym nie wspominałam, robię to teraz. Zachwycam się każdym obejrzanym  pokazem Blumarine i Blugirl. Ubóstwiam jej linię dziecięcą. Tak, jest genialna w tworzeniu zwiewnej, delikatnej kobiety. Seksownej, eleganckiej, silnej i subtelnej. Przede wszystkim jest kobieca. A w czasach, kiedy zanikają granice, takie projekty są potrzebne. Bo ważne jest podkreślanie swojej kobiecości ubraniami. Makijażem, fryzurą i zachowaniem również. Ale zwiewna sukieneczka nadająca dziewczęcego uroku może zdziałać cuda...
Wracając do pokazu... Po pierwszym obejrzeniu: pudrowy róż, rewelacyjne sukienki i koszmarne buty. Koszmarne, bo nie są ani ładne, ani wygodne. Tragicznie niestabilne i jakieś niedopracowane. Na szczęście to dotyczy tylko (albo aż) pierwszego modelu butów, reszta zachwycająca. Płaszczyk numer jeden na przykład. Piękny. Świetne torebki, czuć Chanel, ale są urocze. Sukienki chyba wszystkie. Po prostu przecudowne. Odsłona trzecia przyprawia mnie o wypieki i radosne, przyspieszone bicie serca. Jak już pisałam, kocham pierzaste cudaki. Kocham i chciałabym je wzystkie! Komplecik przy 1:20 przecudowny - od koloru po formy. następna spódniczka też słodka. 2:02 powala. Zwyczajnie miażdży! Od 2:26 seria cudeniek. Nie mogło zabraknąć kwiatów i panterek (które też niezmienie darzę gorącym uczuciem). Żeby nie rozbijać na części pierwsze każdej z odsłon, w skrócie napiszę, że kolory, połączenia, falbanki, przezroczystości i zwiewności, wzory... Wszysto jest cudowne. Cała seria zieleni i panterek (od 6:02) jest wspaniała, następne pudrowe róże (od 7:25)... Marzę o nich. Im dłużej ogladam ten pokaz, tym bardziej się nim zachwycam. I tym bardziej chcę, chcę wszstko!







futrzak - Oasis
swetrzysko -vintage
leginsy - Butik
buty - Kit
czapka - KappAhl
rekawiczki - Atmosphere

niedziela, 16 października 2011

Na niedzielę.

Wypadałoby coś napisać. Z czystej przyzwoitości. Z okazji długiej nieobecności. W celu nadrobienia piętrzących się zaległości. Nadrabiać będę musiała jeszcze długo. Zaczęłam od zaległości pracowo-zarobkowych. Ale pozwoliłam sobie na odrobinę przyjemności i przy pracy oglądałam na zmianę wszystkie dostępne (w moim telewizorze) kanały modowe. Udało mi się obejrzeć kilka rewelacyjnych pokazów (na obecny i przyszły sezon), ale o tym napiszę następnym razem. 
Dziś chodzą mi po głowie często słyszane ostatnio słowa 'na niedzielę'. O co chodzi? O ciuchy oczywiście. Cały czas ktoś przychodzi, bo potrzebuje coś na niedzielę. Albo słyszę, że ktoś sobie musi kupić nowy płaszcz/spodnie/buty do kościoła. Wcale w tym wyliczaniu nie przesadzam. Nie dawniej  niż miesiąc temu słyszałam, jak jedna znajoma mówiła do drugiej, że sobie nakupowała tyle kurtek na zimę, że będzie musiała chodzić w niedzielę na wszystkie msze. Ot co! Codziennie zakłada się byle jaką kurtkę, stare spodnie, wychodzone buty, ale w niedzielę trzeba wyciągnąć ładny płaszczyk. Czyli dla kogo tak właściwie trzeba się ubierać? Ja zawsze myślałam, ze przede wszystkim dla siebie. I jeśli kupię sobie ładną kurtkę będę ubierać ją w środę, piątek i niedzielę też. Ciekawe, że nie kupuje się ubrań na poniedziałek. Bo jak rozumiem, te niedzielne są też tymi na specjalne okazje, święta, pogrzeby i urodziny ciotki. Tyle, że te niedzielne kreacje, z którymi mam styczność wcale nie są takie znowu rewelacyjne. Pomijam kwestie mody czy gustu, ale wykonanie, gatunek, wygląd sam w sobie. Wiem, że niedziela jest często tym jedynym w tygodniu dniem wolnym (również dla mnie, choć oczywiście z pracującymi wyjątkami), ale to szaleństwo niedzielnych ciuchów jest lekko wariackie. Czemu każdego dnia nie można traktować wyjątkowo? Ojj, chciałam krótko, a tu tyle wątpliwości. 
Dla przełamania niedzielna ja, z okazji paskudnego samopoczucia, wybitnie kiepskiego humoru i kilku innych czynników w swetrzysku, bez szpilek i eleganckich okryć wierzchnich. 

 



  

 




sweter - Asos
leginsy - Butik
kapelusz- H&M
buty - vintage