Zakochałam się po raz kolejny. W słońcu! Napawa mnie optymizmem. Zwyczajnie cieszy i sprawia, że mi się chce. Takie naturalne baterie dające masę energii, porządnego kopa. Fakt, że potrafi również rozleniwić, sprawić że ma się ochotę na plażę, hamak, spacery i grille. Taki jego urok. Odwdzięcza się cudnym samopoczuciem i pięknym brązem. Na cześć słońca właśnie są moje buty. Mój prezent na Dzień Dziecka. Żółte, dla mnie wyglądają jak cukierki. Jak oblane lukrem. Kolejny udany zakup na Allegro, kolejny raz mogę Wam polecić Jecentego - sklep, w którym kupuję buty od dawna. Wy macie swoich ulubionych sprzedawców na Allegro? Szczególnie tych zajmujących się butami... U mnie lista się zmienia, ale jest kilka stałych punktów. Nigdy nie miałam problemów z obuwiem kupowanym przez internet. Możliwe, że mam szczęście. A może te wszystkie małe cudeńka zadają sobie sprawę z tego, jak są dl mnie ważne i nie chcą mi sprawić zawodu. Wiem, momentami mnie ponosi. Zostawiam Was ze zdjęciami, miłego dnia!
wtorek, 12 czerwca 2012
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Malutka morska opowieść.
Chciałoby się powiedzieć, że to była podróż w nieznane. Brzmiałoby dobrze, ale nic z tego. Miejsce, mimo że cały czas je poznaję, jest mi znane. Cząstkę widzę z domu. Także nie będzie poetycko. Jedyne co było mi obce to Rubin, którym płynęłam. Zachwycam się nim od lat, dosłownie. Za każdym razem, kiedy mijałam go w porcie, mówiłam sobie, że muszę popłynąć. No i popłynęłam. W końcu. Małe marzenie spełnione. I zdecydowanie nie było rozczarowania. Już mam ochotę na kolejny raz. Czasem jestem jak dziecko, cieszę się jak głupia z maluteńkich rzeczy, jaram się pierdołami. Ale czy to nie z drobiazgów składa się nasze życie? I tak oto zachwycam się się statkiem, zatoką, samym rejsem, widokami, Gdynią. Tak, to fantastyczne miasto. Przynajmniej ta część, którą zdążyłam już poznać...
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie ubrała pasków!
sobota, 9 czerwca 2012
Chaotycznie, na wyjeździe.
Nie było mnie tu od tygodnia, może ktoś zauważył. Trochę się wydarzyło, choć żadne znaczące zmiany nie zaszły. Spełniłam swoje małe marzenie, kurier przywiózł mi nowe buty, byłam na jakiś czternastu spacerach z Rupertem, zdążyłam się zakochać. Przelotnie. W kliku drobiazgach, w kilku większych sprawach. Oglądałam dwa mecze. Patriotycznie - w biało-czerwonym stroju. Coś mnie podkusiło i ubrałam adidasy. Tradycyjnie mnie obtarły. W przeciwieństwie do obcasów, w których biegałam po Gdyni... Zdjęcia są z Gdyni właśnie. Z mojej małej wycieczki. Długo mogłabym pisać o tym, jak bardzo wszystko mi się podobało. Takie są uroki wolnych dni. Szczególnie jeśli ma się ich tak mało. Mogłabym również rozpisać się o piłkarskich emocjach i wrażeniach, ale tym zajmę się za kilka dni. Jutro wrócę i się rozpiszę. Skoncentruję się na jednej rzeczy i będę może mniej chaotyczna. Teraz uciekam na mecz. Mówiłam Wam już, że lubię piłkę nożną?
sobota, 2 czerwca 2012
Prostota tkwi w paskach.
Dziś zbiór tego co lubię. Przede wszystkim Rupert - moja ruda miłość. Pojawia się w roli głównej i jako znikający punkt. Paski. Paski są moją obsesją. Uwielbiam je, szczególnie te czarno lub granatowo - białe. Pisałam już o tym wiele razy i prawdopodobnie jeszcze powtórzę. Bo przecież paski lubię... Okulary o których rozpisywałam się wczoraj - nic się nie zmieniło, dalej uważam je za genialne. I piękne! Torebka mojej idolki - Betsey Johnson. Jedna z perełek w mojej szafie. No i fuksja. O tym też już pisałam, uwielbiam! Z tego mixu wyszedł bardzo prosty zestaw. W końcu sweter i jeansy jest tak podstawowym zestawem jak jeansy i t-shirt, czy jeansy i bluza.
sweter - C&A
spodnie - Replay
okulary - Diverse
torba - Betsey Johnson
buty - Sequin
Małe przyjemności na Dzień Dziecka.
Dzień Dziecka okazał się łaskawy dla wszystkich fanów wiatru. Szczególnie dla fanów wiatru i wody, dla zajaranych wind i kitesurfingiem. Dla mnie sama myśl o wejściu do wody przy takiej temperaturze jest ekstremalnym wyczynem, ale znalazło się paru zapaleńców. Może kiedyś dołączę do ich grona. Przełamię moją niechęć do zimna i będę moczyć tyłek w ekstremalnych warunkach. Nie mówię, że to niemożliwe. Ja z tego wiatru skorzystałam w inny sposób. Ciepło się ubrałam i pobiegłam na molo robić blogowe zdjęcia. Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale uwielbiam wietrzne zdjęcia. Uwielbiam, jak powiewa, rozwiewa, faluje. I włosy układa po swojemu. Super. Drugim mini prezentem było obniżenie temperatury. Zaczęłam się już obawiać, że nie założę moich flag, a tu proszę. Zimno i na nie jak znalazł. Oczywiście uwielbiam swoje wszystkie sandały, które jakiś czas temu zwlekłam do szafy, ale nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć tymi cudeńkami. Kolejnym elementem, ma który chciałabym zwrócić Waszą uwagę są okulary. Moje nowe cuda, które uwielbiam od pierwszego spojrzenia. Niby nic, taki sobie Diverse, a tyle radości. Swoją drogą nie wiem czemu, ale mam słabość do okularów Diverse właśnie. Dodatkowo będąc przy tej marce wspomnę, że ich wakacyjna kolekcja (szczególnie męska!) jest rewelacyjna. Taka letnia, marynarska, idealna. Stworzona z myślą o plaży. A tak to powinno chyba wyglądać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)