sobota, 6 lipca 2013
środa, 3 lipca 2013
Mała wycieczka - Kuźnica.
Dziś dla odmiany mała wycieczka po Kuźnicy. Długo mnie tam nie było i muszę przyznać, że Kuźnica jest fenomenalna! Mam z nią kilka wspomnień, dość odległych, ale bardzo miłych. Nigdy jednak nie zastanawiałam się nad jej urokiem. Podczas tej wyprawy zostałam jednak oczarowana. Totalnie! Jest niezwykle urokliwa, spokojna, śliczna, tak bliska w sumie... Nie spodziewałam się czegoś tak fajnego. Tak pięknego! Już nigdy nie pomyślę, że Kuźnica to zadupie. Wstyd mi, że w ogóle mogłam kiedyś tak o niej pomyśleć. Podoba mi się, że nie zalały jej wielkie, rozbudowane domy, że zachowała swój charakter, idąc jednocześnie z duchem czasu. I ten port! Światowy poziom jeśli chodzi o widoki. Nasypana plaża - coś pięknego! Przez chwile poczułam się jak na wakacjach. Mało tego - do takiego właśnie miejsca chciałabym trafić, jeśli w końcu udałoby mi się wybrać na jakieś wakacje. Możecie pomyśleć, że to głupie... W końcu mieszkam na morzem. Wspominałam już jednak, że jestem uzależniona od wody. Jeśli nie morze, to chociaż jeziorko, cokolwiek...
niedziela, 30 czerwca 2013
sobota, 29 czerwca 2013
Na plażę. Idę.
Nowy dzień, w lustrze znów widzę zmęczoną twarz.
Nie jest źle, na trzy plus, tyle bym sobie dał.
Wyszedłbym, ale nikt nie zaprosił mnie.
Na mój widok nawet pies już nie cieszy się.
Mało wiem, dużo chcę, a nie umiem nic.
Muszę wiać, muszę wyjść...
Idę na plażę!
Muszę wiać, muszę wyjść...
Idę na plażę!
piątek, 28 czerwca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
Fuksja.
Zawsze marzyłam o tym domu. Pociągał mnie od kiedy pamiętam. Patrzenie na to, co się z nim dzieje nie jest przyjemne, ale postanowiłam, że muszę go mieć. Choćby na zdjęciach. Pierwszy raz posunęłam się ciut dalej, pamiętacie? Jest cudowny. Przydałoby się coś spektakularnego do tak fenomenalnego tła, ale to nie tym razem. Teraz spektakularna może się wydawać jedynie fuksja...
środa, 26 czerwca 2013
Może tego nie widać...
Często spotykam się z zazdrością, jeśli chodzi o moje miejsce zamieszkania. Szczerze, to sama sobie czasem zazdroszczę. Jestem szczęściarą. I mimo, że podoba mi się masa miejsc, do wielu mnie ciągnie, wszędzie chciałabym być, pomieszkać, to tutaj, a nie gdziekolwiek indziej jest mi cudownie. Najcudowniej. Wszechobecna woda mnie uszczęśliwia, uspokaja, sprawia, że jest mi zwyczajnie dobrze. Jestem szczęściarą, bo wystarczy mi 5-10 minut, żeby uciec na plażę. Wiem, że nigdy nie ucieknę na zawsze. Nigdy daleko. Wiele rzeczy mnie wkurza, drażni niemiłosiernie, ale wiem, że wszędzie coś by mnie wkurzało. Wiem też, że wszędzie by mi czegoś brakowało. I mogę sobie marudzić, że nic się nie dzieje, że nie mam przyjaciół, że wszystko jest ble, ale i tak jestem zadowolona. To naprawdę dużo...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
