Look Book zainspirował mnie dziś swoim Top 6 Orange do opowiedzenia historii mojej miłości do duetu róż&pomarańcza. O tym, że uwielbiam pisałam wcześniej, ale chyba nie wdawałam się w szczegóły... Róż lubię chyba od zawsze, zawsze dobrze się w nim czułam, lubiłam i noszę. Z pomarańczowym sprawy wyglądają trochę inaczej. Nigdy nie był moim topowym kolorem. Przechodziłam zielenie, niebieskie, fiolety, żółcie, brązy, czernie, szarości, czerwienie, ale pomarańczka nigdy nie miała okazji stać się numerem jeden. Zawsze przewijały się przez moją szafę jakieś ciuchy w tym kolorze, nosiłam je i owszem, ale nie podchodziłam do nich jakoś szczególnie entuzjastycznie. Trzy lata temu, podczas tworzenia pierwszej wakacyjnej kolekcji biżuterii, trafiłam na mix orange+pink. Banalnie, przymierzając do siebie materiały w różnych kolorach... Zachwyciłam się natychmiast i tak mi zostało. W tym sezonie mój orzeźwiająco - słodki duet będzie całkiem trendy, z czego kilka rzeczy z szafy niewątpliwie się ucieszy! A Wy lubicie tego typu energetyczne zestawy?
kurtka - Tammy
sweter - Dunnes Stores
koszujka - Cropp
spódnica i rękawiczki - vintage
buty - DeeZee
torba - Diverse
korale - wakacyjne stragany