niedziela, 22 stycznia 2012

Pomysł na...


Na niedzielę. Znowu nie niedzielnie, gdyż z okazji wolnej chwili zapragnęłam długiego spaceru. Udał się i mimo padającego deszczu (no dobra - tylko kropiło, ale prawie cały czas) było niezwykle przyjemnie. Dla ruchu na plaży porzuciłam wysokie buty. Co do pogody - znowu zrobiła mi kawał. Ubrałam wszystko, co ciepłe i nie wiedziałam jak szybko się rozpinać. Było cieplutko. Chyba wiosna zbliża się wielkimi krokami, bo robi się coraz jaśniej (znaczy jest coraz dłużej jasno) i cały czas mam ochotę na spacery. Swoją drogą dużo o pogodzie piszę ostatnio. Czy to dlatego, że pogoda ma duży wpływ na to, co na siebie wkładamy? Prawdopodobnie, bo zależność między szafą a pogodą jest ogromna. Przynajmniej w moim mniemaniu. Na tej pogawędce meteorologicznej muszę zakończyć, ponieważ odczuwam zmęczenie które wpływa na mózg i palce nawet...







kożuch - H&M
czapka - Dakine
buty - Atmosphere
leginsy - Butik
kardigan - River Island
sweter - Bergdorf/Goodman
komin - handmade by mom

sobota, 21 stycznia 2012

Single (wo)man.

Miałam wczoraj niezwykłą przyjemność obejrzeć film Toma Forda - Samotny mężczyzna. Nawiązując do wczorajszego wpisu - jest to film, do którego nie miałam szczęścia. Zawsze przelatywał mi koło nosa, szczególnie, kiedy zaczął lecieć w telewizji. Ile razy zobaczyłam w programie i zaznaczyłam, tyle razy przegapiłam, albo nie mogłam oglądać (na jedno wychodzi). Wczoraj był ten szczęśliwy dzień, kiedy film zobaczyłam i absolutnie się zakochałam. Bardzo lubię Colina, bo aktorem jest według mnie świetnym. I tutaj mnie nie zawiódł. Świetnie ubrany, wprost wyjęty z epoki. Zachwyciły mnie zdjęcia, muzyka i treść. Nie było nic, do czego mogłabym się przyczepić. Filmowe arcydzieło. I te zdjęcia... Wspaniała historia, wspaniale opowiedziana. 
Mieliście okazję widzieć Samotnego mężczyznę?
Z tego wielkiego szczęścia wskoczyłam dziś w kolorki. Troszkę dlatego, że znalazłam przy prasowaniu te spodnie. I tak się wszystko ładnie złożyło. Moja historia nie jest może tak piękna, ale jest kolorowa, z błękitnym niebem w tle. Chociaż przy tym obrazie, to naprawdę niewiele.









piątek, 20 stycznia 2012

O braku szczęścia.

Cały dzień było ciepło i świeciło słońce, ale kiedy wyskoczyliśmy robić zdjęcia wszystko minęło. Słońce zachodziło (ale za ciemnymi chmurami) i przyjemna temperatura odeszła w niepamięć, pozostawiając w zamian lekki mrozik, który wyrysował się na mojej twarzy (denerwujące). 
Uwierzycie, że ta spódnica wisiała w szafie przeszło rok? Co jakiś czas na nią wpadałam, ale... Zawsze jakieś ale. Może dlatego, że jest mega krótka i dopiero ostatnio wpadłam na tą halkę. Macie takie rzeczy, które nie mają szczęścia?







futerko - Pracownia Maszynoszycie
sweter - H&M
spódnica - Versace
halka - vintage
buty i kapelusz - Allegro

czwartek, 19 stycznia 2012

Odkopany Dsquared.

Śnieg odszedł. Temperatura wzrosła. Po tej niezwykle długiej zimie wracam do krótkich futerek. Przez to ocieplenie mam jeszcze większą ochotę na wiosnę. Mimo to z przyjemnością wracam do zimowych pokazów. Ostatnio ponownie zakochałam się w jesienno-zimowej kolekcji Dsquared. Jest absolutnie powalająca. W ogóle bardzo lubię tych zabawnych panów. Podoba mi się ich wizja świata. Nie zachwycam się wszystkim, co wyjdzie spod ich rąk, absolutnie. Ale zawsze z ciekawością oglądam ich kolekcje. Zawsze znajduję coś, co mi się spodoba. A co Wy sądzicie o Dsquared?





kapelusz - Allegro
futerko - Japan Style
koszula - Ralph Lauren
spodnie - Cropp
buty - DeeZee

środa, 18 stycznia 2012

Pierwszy krok?

Powiedziałam, więc muszę działać. Małymi kroczkami w stronę światła. Natłok pracy zmusza do działania, więc jak już się nakręcam to jakoś idzie. Gorzej, że w związku z tym czasu na pracę nad sobą pozostaje bardzo niewiele... Toteż kroczki są małe. Ale spokojnie, nie nerwowo, grunt że w dobrą stronę. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Czy Wam również wydaje się, że czas pędzi straszliwie szybko? Z jednej strony to świetnie, bo nie raz wspominałam już, że nie mogę doczekać się wiosny, ale z drugiej - za chwilę znów będzie zima. Ten rok mógłby tak nie gnać, bo osiągnęłam wiek, z którego jestem dumna. Jestem zachwycona tym, że w tym roku będę obchodzić 25 urodziny! I bardzo nie chcę, żeby zbyt szybko minęły.
Dziś prezentuję kolejne rzeczy, które znalazłam po wybuchu bomby odzieżowo-obuwniczej. Spodnie, o których zupełnie zapomniałam i szpilki, które mam od bardzo dawna i niezwykle mi się podobają. Niby nic specjalnego, dla mnie są zachwycające.








sweter- Zinga
spodnie - Hugo Boss
buty - New Look
kapelusz - Allegro
pasek - Vintage

wtorek, 17 stycznia 2012

Przed pierwszym krokiem.

Pamiętacie, jak mówiłam o kolorze? Dalej tak uważam. Mimo, że dalej czuję się tak fatalnie, że zaczyna mnie to bawić. Te kolory są sprzed kilku dni, kiedy jeszcze nie odwiedził nas śnieg. Swoją drogą to ciekawe, że od kiedy spadł znacznie częściej świeci słońce... Czyli nic tylko się cieszyć. Jakieś to chyba nieskładne. Coś mi nie idzie. Postanowiłam wczoraj, że muszę być lepsza. Muszę, bo chcę. Ale to chyba nie jest proste. Czy wystarczy powiedzieć sobie 'chcę być lepsza'? Wydaje mi się, że to wymaga dużo pracy i wysiłku. A ja chyba nie mam sił. Co za tym idzie - walka będzie jeszcze cięższa. I oto staję przed prawdą starą jak świat - najtrudniejszy pierwszy krok. Trzymajcie kciuki, proszę, żeby ten krok był blisko.




pomarańczowy sweter - Handmade by Mom
różowy sweter - Benetton
spódnica - Esprit
płaszcz - C&A
buty - Kit
czapka - Kaap Ahl

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Wybuch.

Kolejny raz przekonałam się, że porządki w szafie mają praktycznie same zalety. Poza jednym minusem. Mój pokój na chwilę zmienił się w pobojowisko, o czym zapomniałam, kiedy szłam spać. Wchodzę do pokoju z chęcią szybkiego wskoczenia do łóżka, a tu niespodzianka. Podłoga, jak pole minowe, usłana butami wszelkiej maści. Udało mi się między nimi przecisnąć i kolejna niespodzianka. Łóżko zniknęło pod sukienkami. Długimi, krótkimi, wieczorowymi, z koronki, z falbankami, co kto lubi... Szybka myśl, może położę się na sofie - nic z tego, sofa również zniknęła, tyle że pod marynarkami, kurtkami, płaszczami i torebkami. Normalnie zaczęłabym to szybko układać, ale ostatnio jestem wyjątkowo śpiąca. Co za tym idzie, mój pokój dalej wygląda jak po wybuchu bomby odzieżowo-obuwniczej, tyle że łóżko wyszło na światło dzienne. Co do plusów - znalazłam masę rzeczy, których nie miałam na sobie strasznie dawno! To jest moim zdaniem główna zaleta porządków. Wydaje mi się, że dokładnie wiem, co mi w szafie siedzi, ale za każdym razem coś mnie zaskoczy. Teraz znalazłam między innymi ten sweter w kolorze butelkowej zieleni (którego to koloru wcale na zdjęciach nie widać) i spodnie, które niezwykle lubię, mimo że nie raz słyszałam, że wyglądają jak piżama. Są takie strasznie wygodne i przyjemne w dotyku... O innych znaleziskach później. 







niedziela, 15 stycznia 2012

Welcome Mr.Snow!

Wczoraj tylko o nim wspomniałam, dziś zamieszczam zdjęcia - dowody. Wiem, że na tle innych miast może wyglądać, to marnie, ale u nas ciągle wieje! Co napada, to zwieje, więc i tak jest stosunkowo dobrze. Poza tym dziś wyszło słońce i było całkiem miło. Z dwojga złego wolę, żeby świat był biały, niż pogrążony w wielkim deszczu. Cieszmy się więc z zimy, póki jest ładna. Przyszła zima, więc mogłam wskoczyć w moje stare różowe futrzaki! Mam je już chyba 6 lat (albo 5) i cały czas sprawiają mi radość. Lubię je szczególnie za to, że nigdy ich nie spotkałam na innych nogach. Są ciepłe i zabawne. Ot co!