sobota, 27 sierpnia 2011

Mini love.

Dziś trafiłam na zlot moich absolutnie ukochanych samochodów. To Mini jest powodem, dla którego planuję zrobić prawo jazdy (zaraz jak zarobię na TEN samochód). Wśród tych wszystkich małych cudów czułam się fantastycznie. Dlatego też nie mogłam przepuścić takiej okazji i musiałam sobie zrobić zdjęcia z nimi w tle. Dodatkowo jestem na etapie oglądania serii o Jamesie Bondzie i widząc te brytyjskie flagi poczułam się jak jego dziewczyna (och, James!). Mam na myśli pierwsze filmy z tej serii (z przecudownym Seanem Connerym) i wspaniałą stylistykę lat sześćdziesiątych (kiedyś już pisałam o mojej miłości do tamtego okresu i niewątpliwie do tego wrócę).  Może dziś się nie będę rozpisywać, bo wyszedłby z tego pisania list miłosny do samochodu... Zapraszam zatem do przejrzenia zdjęć z tego wyjścia. 














kombinezon - Pracownia Maszynoszycie
buty- Allegro
torebka - Atmosphere
pasek - Cropp
biżuteria - stragany + handmade
chustka - vintage

11 komentarzy:

  1. tylko, że nie potrafisz stać w tych butach

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia, rewelacyjnie wpasowałąś się w klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajnie wyglądasz z zamotaną głową:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie wyglądasz, całość rewelacja, ale w kombinezonie to można się zakochać! :-)

    OdpowiedzUsuń