wtorek, 29 września 2015

Ten dzień.















Zdarzają się w życiu dni wyjątkowe. Niezwykłe. Takie, które w zasadzie zmieniają wszystko. Podczas mojej ciągnącej się w nieskończoność nieobecności na blogu działo się szalenie dużo. Rzeczy małe, całkiem spore, szalone i te zupełnie zwyczajne. Minęło lato... Obchodziłam z lubością moją dziesiątą osiemnastkę. Bawiłam się i pracowałam. Ogólnie uważam ten czas za szalenie przyjemny i udany. Może nie wykorzystałam wszystkich szans i okazji na sto procent, ale jestem usatysfakcjonowana. Wśród tych wszystkich rzeczy wydarzyło się jednak coś niezwykle ważnego - urodził się maluch, który sprawił, że wszystko jest inne. Złożyłam jeden z najważniejszych podpisów w moim życiu i ta świadomość będzie towarzyszyć mi już zawsze - zostałam matką chrzestną. Może z zewnątrz tego nie widać, ale rozpiera mnie duma. Większy zaszczyt nie spotkał mnie chyba jeszcze nigdy. I to sprawia, że zupełnie nie jest mi żal tego, że mogłam czegoś tam nie wykorzystać w pełni, że czegoś nie zrobiłam, a coś mogłam zrobić lepiej. Było, jak było... A teraz jestem odrobinę nad ziemią. Od miesiąca, bo właśnie minął miesiąc od tego dnia. Niezwykłe!


6 komentarzy: