piątek, 23 października 2015

Szczęściara.














Sierpień. Kolejne fantastyczne popołudnie, kolejny fantastyczny wieczór w Chałupach. Bajkowa sceneria, świetne towarzystwo i czas, który w magiczny sposób zwalnia. To zabawne, bo przecież kiedy jest nam dobrze, czas pędzi jak szalony... Tutaj jest inaczej. I właśnie dlatego tak bardzo lubię tam przebywać. Odpoczywam, cudownie zapominam o wszystkim, co normalnie męczy mnie i dręczy. Nie ma nic, co mogłoby mi przeszkadzać. Całkowity relaks. Dlatego zawsze powtarzam, że jeżdżę tam na wakacje. To kilkugodzinne wczasy. Jakieś 15 minut od domu... Matko, jaką ja jestem szczęściarą, że mieszkam właśnie tu! Mam pod nosem jakiś milion pięknych miejsc nad wodą, a pewnie już wiecie, że potrzebuję wody do szczęścia i do życia też... Ta lokalizacja to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie w życiu spotkały. I za każdym razem kiedy słyszę pytanie: co ja tu robię, chce mi się śmiać... Cały czas zastanawiam się nad najbardziej odpowiednią odpowiedzią. Wypada przecież odpowiedzieć, nawet jeśli uważam to pytanie za dziwne, zabawne, trochę głupie. Prawie zawsze mówię coś innego, choć na ogół ciśnie mi się na usta: żyję. Mieszkam, jem, śpię, pracuję, czytam, oglądam, chodzę, patrzę, jeżdżę, siedzę w internecie, szyję, spotykam się z ludźmi, maluję paznokcie, sprzątam, gotuję, robię zdjęcia, czekam na kuriera, śmieję się, płaczę, wściekam się, świętuję, rozmawiam przez telefon, piekę ciasta, jeżdżę na rowerze (i za każdym razem zachwycam się tym, co widzę po drodze), chodzę na spacery z psem, bawię się z kotem - mogę wymieniać bez końca. A co Ty robisz tam, gdzie mieszkasz?


4 komentarze: