piątek, 17 listopada 2017

Idzie zima.


Galopująca jesień sprawiła, że moje myśli coraz częściej krążą koło zimy. Przecież przyjdzie zanim się obejrzę. Trochę mnie przeraża, że czas tak pędzi, ale przyznaję, że nie potrafię się na nią nie cieszyć...
Jest taka piękna i pełna atrakcji. Ten śnieg, widoki, twarze za którymi już tęsknię. Góry. Równoległa rzeczywistość, która staje się moją codziennością. Można by przypuszczać, że jest atrakcyjna, bo jest zupełnie inna. Tyle, że ja nie jestem takim typem. Jak kot, poukładałam sobie świat po swojemu, co nie zawsze jest łatwe, przyznaję. Byłoby prościej gdybym była bardziej stadnym zwierzęciem. Gdybym płynęła z prądem rzeki, a nie odbijała się figlarnie od jej brzegów. Cóż, widocznie aż tak mi nie zależy. Nigdy nie zależało i nie wiem czy kiedykolwiek zacznie tak bardzo, żebym zmieniła wszystko. Chociaż zmieniło się całkiem sporo. Czasem dobrze stanąć z boku, popatrzeć i na chłodno ocenić. Z innej perspektywy wszystko wygląda inaczej. Banalne, ale jeśli nie zrobi się ruchu, nigdy się o tym nie przekona. Wiem, że dalej momentami będę uparta jak osioł i nieznośna nawet dla siebie, że będę musiała czasem pobyć sama, ale wiem też, że będę starała się bardziej niż kiedykolwiek. Nie tylko dla ludzi, którzy będą musieli spędzać ze mną dużo czasu, również dla mnie, bo choć brzmi to okropnie egoistycznie - ogromnie polubiłam swoje szczęście i od teraz stawiam je wysoko. Nigdy nie myślałam w tych kategoriach, nie myślałam chyba o szczęściu w ogóle, ale kto wie, może dbanie o nie sprawi, że będę pod jakimś względem lepsza dla otaczającego mnie świata. Tymczasem napawam się widokiem wody, morza, plaży, portu, a w głębi duszy bardzo się cieszę, że niebawem znowu zostanę częścią tego zimowego świata.







5 komentarzy: