wtorek, 22 marca 2011

Butowy zawrót głowy.

Siedzę i wpatruję się w ekran od dłuższego czasu z pustką w głowie. Miało być wiosennie i twórczo, a wyszło na to, że niespodziewanie długi spacer z Rupertem wypompował ze mnie całe powietrze. Rześkie, ciepłe, wiosenne powietrze jest bardziej zdradliwe niż mroźne zimowe... 
Co na temat wiosennych butów? Tak, buty zdecydowanie są moją małą obsesją. Buty na tegoroczną wiosnę powinny być przede wszystkim ładne. Uważam, że but zdecydowanie powinien być wygodną ozdobą, a nie brzydactwem. Są przecież bardzo istotnym elementem każdej stylizacji. Że powinny być wygodne, to najważniejsze prawie. Prawie, bo nie wszystko co wygodne jest ładne, tak samo, jak nie wszystko ładne jest wygodne, trzeba więc złoty środek znaleźć. I dla każdej z nas jest on zapewne w innym miejscu. Ja mogę biegać w szpilkach, wiele dziewczyn ich nie uznaje. Mając do wyboru wszystkie możliwe rodzaje obuwia na wszystkie możliwe okazje w 80% wybiorę szpilki. Te dwadzieścia zostawiam na rower, plażę, grzyby i inne ekstremalne wyjścia. To samo przy zakupach. Przeważnie wybiorę obcasy, nie baletki. Baletek mam sporą kolekcję z czasów, kiedy byłam kelnerką. Od tamtej pory kupiłam może trzy pary. Lubię jeszcze japonki. Uwielbiam, bo nie ma wygodniejszych butów na lato. W nich również mogę biegać. Swoją drogą jakiś rok temu czytałam artykuł o tym, że w japonkach stopa nigdy nie wygląda dobrze i dziwne jest, że są tak popularne. Cóż za bzdura. Pomijając fakt, że faceci w japonkach wyglądają genialnie (no w 90%), to uważam, że sama stopa wygląda dobrze, jeżeli tylko nie jest jakaś szczególnie szpetna. Fakt, że noga wygląda lepiej na obcasie, ale stosunkowo ładnej stopie japonki nie szkodzą. Osobiście nie znoszę tylko japonek (i butów ogólnie) przymałych. Zawsze kupuję rozmiar większe, żeby stopa mi nie uciekała z buta, bo to beznadziejnie wygląda. Patrzeć nie mogę na klapki, które są praktycznie mniejsze niż stopa... Rozpisałam się nie do końca na temat, a kończyć trzeba. Co tam, więcej czytaniny nie zniesiecie, więc do butów na wiosnę wrócę. Tego możecie być pewne, do butów wrócę zawsze.









buty - KIT
spodnie - Calliope
sweter - Kapp Ahl
pasek - Diverse
kurtka - Allegro
etola - vintage
rękawiczki - Atmosphere
okulary - wakacyjny stragan

poniedziałek, 21 marca 2011

WIOSNA!

W końcu przyszła. Powitała nas przyjemną temperaturą, słońcem i śpiewem ptaków. I wcale nie koloryzuję... Aż chce się rozbierać z tych wszystkich grubych swetrów. Ku wiośnie uczyniłam pierwszy krok chowając wszystkie puchowe kurtki, kożuchy, grube futra i inne typowo zimowe okrycia wierzchnie. Na ich miejsce przyszły wiosenne, ciepłe jeszcze, ale wiosenne kurtki płaszczyki. W końcu! Przyznam szczerze, że miło mojej całej sympatii dla zimy i wszystkiego, co z nią związane, mam już dość. Słabo mi na myśl, że przed każdym spacerem z Rupertem na przykład, muszę się ubierać 10 minut. Chyba, że nie mogę znaleźć któregoś z elementów garderoby, wtedy przygotowania się przedłużają... Zwykłe czynności, jakimi są wyjścia z domu, zajmują trzy razy więcej czasu i bardziej przypominają przygotowania wojenne niż wyjście do sklepu. Ale na pół roku żegnamy się z tym cyrkiem. Cudnie. Czyli ogólnie rzecz biorąc od dziś zaczęły obowiązywać nas wiosenne trendy. Mam nadzieję, że ze wszystkich, choć kolory wejdą na ulice... Myślałyście już o tym, co wprowadzicie do swoich szaf w tym sezonie? Macie już swoje numery jeden? Ja raczej jednej rzeczy nie wybiorę. To chyba zdecydowanie niemożliwe w moim przypadku... Zaczęłam od mocnej zieleni. Oczywiście z czernią, bo nie czułam się na siłach w poniedziałkowy poranek wywoływać popłoch na ulicach. Niektórym cały czas trudno przyzwyczaić się do obcasów i innych śmiesznych rzeczy w moim wykonaniu. Może za rok... Od jutra postaram się testować wiosenne 'nowości', zobaczymy, co okaże się hot...






futerko - New Look
kardigan - Boden
koszula - vintage
legginsy - Louis Vuitton
buty - TopObuwie / Allegro
okulary i pasek - wakacyjne stragany

Modowe szmaciarstwo.



Dziwną rzecz zauważyłam. Za modne i dobrze ubrane osoby coraz częściej uważa się ludzi, którzy wyglądają, jakby wyciągnęli trzy pierwsze z brzegu szmaty (niekoniecznie z szafy) i zarzucili je na siebie... No właśnie. Trochę zastanawiające zjawisko. Jak można lansować szmaciarską modę, jednocześnie prenumerując modowe czasopisma, oglądając pokazy itp. Mam nadzieję, że ta tendencja nie będzie się długo utrzymywać... Denerwuje mnie w sumie ta cała bałaganiarska, niedbała (w najgorszym znaczeniu) i sprawiająca wrażenie brudnej moda. Mi słowo moda (może źle) kojarzy się raczej z czymś przyjemnym dla oka, ciekawym i inspirującym. A teraz mam wrażenie, że im brzydsze się ubierze ciuchy, tym lepiej się wygląda. Lekki paradoks moim zdaniem. Ktoś, kto ma to coś, będzie dobrze wyglądał we wszystkim, jasne. Ale nie każdy jest wystarczająco stylowy... A przede wszystkim, po co się oszpecać? Udowadniać całemu światu, że nawet w obskurnym swetrze jestem super zgrabna i mam piękną twarz? O ile przyjemniejsze jest robienie tego w ładnej sukience. Albo chociażby w jeansach i t-shircie. Zawsze zastanawiałam się nad fenomenem turpizmu. Jakoś do dziś przekonać się nie mogę. Lubię rzeczy ładne, oryginalne, interesujące, nawet zwykłe, ale brzydkich nie. Wieśniackich też nie (te z pogranicza kiczu i owszem, ale typowej wiochy nie znoszę), no ale to inna bajka. A ten trend dręczy mnie niemiłosiernie. Jak można zachwycać się czymś, co w normalnych warunkach byłoby totalną porażką. Obawiam się, że tego nie zrozumiem. A jeśli nawet komuś udałoby się mi to wytłumaczyć (no właśnie... ktoś chętny?), to nie zaakceptuję. 



czapka - Kaap Ahl
kamizelka - Oasis
kurtka - M&S
spódniczka - Calvin Klein Jeans
buty i torba - Atmosphere
okulary - Ray Ban (outlet)
golf i rękawiczki - vintage

sobota, 19 marca 2011

Lazy saturday.


Sobota minęła szybko i bardzo mało twórczo. Można powiedzieć nawet, że całkowicie bezproduktywnie. I to w takiej skali, której nie znoszę. Co za tym idzie jestem wyjątkowo zmęczona i w dalszym ciągu bezproduktywna... Niestety z tej okazji nie mogę podzielić się z Wami niczym inspirującym, interesującym, ani zwyczajnie fajnym. Za to (wczoraj jeszcze) znalazłam zdjęcia z ciepłych jesiennych dni.




chustka - H&M
płaszcz - House
sukienka - Reiss
rękawiczki - vintage
kalosze - Allegro

piątek, 18 marca 2011

Must have tej wiosny.

Pierwszy porządny deszcz za mną. Znaczy wiosna! Jeszcze cały czas nie mogę rozstać się z rękawiczkami, czapką i ciepłymi butami, ale liczę na szybki zwrot akcji. Trochę słońca, kilka stopni więcej i witajcie wiosenne płaszczyki! Dlatego też postanowiłam stworzyć sobie listę moich wiosennych must have'ów i hitów. Niektóre mam już w szafie, na inne będę polować, ale wszystkie muszę mieć...
  • tiulowa jasna spódniczka (Planuję ją sobie uszyć od bardzo, bardzo długiego czasu i zawsze coś stoi na przeszkodzie. Najczęściej brak czasu lub chęci na cokolwiek bardziej wyczerpującego niż czytanie albo oglądanie filmu. Tak bywa, kiedy mam za dużo pracy. Ale jako, że na nią choruję - tej wiosny będę ją miała na tyłku...)
  • sukienka nude (Od zeszłego roku nie mogę zdecydować się na fason, materiał leży od wakacji. Wydaje mi się jednak, że w końcu doszłam do optymalnego rozwiązania. Czekam na nadmiar chęci.)
  • mokasyny z futerkiem ( Wypatrzyłam jakiś czas temu i jestem zakochana. Wyglądają rewelacyjnie. Alternatywa dla baletek.)
  • łososiowe satynowe haremki ( Kupiłam sobie jesienią, bi nie mogłam się oprzeć kolorowi. No dobra, fasonowi też... Są genialne, niech już będzie cieplej, żebym mogła w nie wskoczyć.)
  • 2xcudowne srebro - skórzane spodnie i błyszczące legginsy (I jedne i drugie kupiłam po wakacjach. Z miłości do błyskotek legginsy, spodnie - wydawały mi się całkiem oryginalnym rozwiązaniem.)
  • sukienka z frędzlami (Jakiś czas temu wyłowiłam na Allegro. Jest prosta, brązowa. Mimo to stała się jedną z rzeczy - muszę to mieć... Wisi sobie teraz w szafie i czeka na ciepły, słoneczny dzień.)
  • koronkowe szorty (Rok temu zaprojektowałam na jeden z konkursów kolekcję koronkowo-falbankowych modeli, od kombinezonów po sukienki. Rysunki zostały w teczce. Cały czas nosiłam się zamiarem uszycia choć jednego z projektów, ale jak zawsze... Teraz się zmobilizowałam, po obejrzeniu kilku genialnych modeli... Muszę mieć koronkowe szorty (białe najlepiej!).)
  • kwiatowe koturny (Pisałam już o mojej miłości do tych butów - przy opisywaniu kwiatowej kolekcji D&G. Cały czas szukam tych jedynych. Niestety nie mogę trafić na ideał, ale z tym jak wiadomo trudno... Że też zawsze nas te ideały dręczą!)
  • neonowo żółty lakier do paznokci i fuksjowa matowa szminka (Lakier podbił moje serce w zeszłe wakacje, uczucie przetrwało do dziś (swoją drogą w tej chwili też znajduje się na moich paznokciach...). Odpowiedniego koloru szminki szukałam przez dłuższy czas, w końcu dostałam świetna pod choinkę. Sama pewnie do dziś bym wybrzydzała...)
  • mocno rozkloszowana spódnica (Mam cudowny egzemplarz bardzo retro. Dostałam ją kiedyś od znajomej mamy. Pochodzi z czasów jej młodości i chyba za to ją kocham najbardziej, za to że jest tak stara jak ja... Czuję, ze tej wiosny będzie nam razem dobrze!)
  • szerokie spodnie z podwyższonym stanem ( Rok, albo już chyba nawet dwa lata temu zakochałam się w spodniach D&G. Oczywiście zaraz kupiłam sobie odpowiedni materiał. Domyślacie się zapewne co się działo dalej... Teraz nadeszła ich pora.)
  • platformy na słupku (Buty, na punkcie których oszalałam. Co prawda nie znalazłam jeszcze tych idealnych, ale to musi się niebawem zmienić.)
  • kombinezon ( mam już małą kolekcję tego typu odzieży, ale ciągle brakuje mi idealnego. Wydaje mi się, że mam już na niego pomysł. Ale może tylko mi się wydaje...)
  • kobalt, pomarańcz i malina (Bardzo szeroko pojęte!)
Z najgłówniejszych to chyba tyle. Tak myślę. Reszta wyjdzie w praniu. A Wy? Wiecie już w czym powitacie wiosnę? 

Zapomniałabym! Dziś rano blog miał 1500 wyświetleń! Dziękuję! 




kurtka - Terranova
czapka i rękawiczki - Kaap Ahl
spodnie - Roxy
szalik i sweter - vintage
kalosze - Allegro

czwartek, 17 marca 2011

Sex (nie tylko) w wielkim mieście.

Lubię - to za mało powiedziane. Zaczęłam dziś oglądać pierwszy sezon. W celu szukania inspiracji i dobrej zabawy w jednym. W tym wypadku sukces murowany. Na jeden odcinek przypada masa różnych stylizacji, więc co dopiero przy większej ilości odcinków... Garściami można brać. Koniec lat 90. nie jest w tej chwili może najbardziej gorącym okresem, ale przecież nieważne, co nas inspiruje. Ważny jest efekt! W 'Sexie...' najważniejsza jest charyzma dziewczyn, to one ubierają sukienki, buty czy kolczyki, nie odwrotnie. W każdym wypadku one są najważniejsze, nie ciuch. Mimo, że serial jest cholernie modowy moim zdaniem. Doskonale pokazuje, jak należy się nosić. Bez względu na to jakie marki mamy na sobie i jak trafiły do naszej szafy. Ciuch nie powinien być przebraniem. Powinien być przedłużeniem naszej osobowości. Pokaż mi jak wyglądasz, a powiem ci kim jesteś... Uważam, że największym komplementem, który można usłyszeć (względem wyglądu) jest - 'pięknie wyglądasz', nie 'piękne masz buty', 'genialna sukienka' czy cokolwiek w tym stylu. Zwykłe 'pięknie wyglądasz', bez różnicy czy w sukience od Chanel, jeansach Guess'a, czy topie z Cropp'a. Oczywiście wskazane jest zauważanie ładnych/nowych elementów stroju, nowej fryzury, czy innych (nie)istotnych drobiazgów, ale to w drugiej kolejności. Bo powiedzmy, ktoś mówi mi, że mam cudowne spodnie. No dobrze, cieszę się, oczywiście, że są cudowne, bo je kupiłam, mam i noszę. Pytanie czy spodnie są cudowne, czy ja wyglądam w nich cudownie... Bo ważne jest, żeby dobrze wyglądać. W czymkolwiek. 




bluzka - Dior
spodnie - Dolce&Gabbana
buty - Diverse

środa, 16 marca 2011

W świecie zwariowanych księżniczek. Betsey Johnson.

Czarodziejka, prawdziwa księżniczka w świecie mody. Betsey ubóstwiam za jej cudowny księżniczkowaty styl. Za balansowanie na granicy kiczu i wspaniałości. Zdecydowanie najbardziej dziewczyńska ze wszystkich projektantów. Oglądając jej pokazy przenosimy się w magiczny świat lalek. Róże, tiule, kokardki, panterki, kwiatki i inne słodkości. Jest cudowna w swojej uroczej twórczości. Taka mała zwariowana księżniczka, którą chcę być, jestem, albo się czuję. Genialna.
Betsey Johnson urodziła się 10 sierpnia 1942 roku w Wethersfield (Connecticut). Amerykańska projektanta słynąca z kobiecych i cudacznych projektów. Na zakończenie swoich pokazów zawsze robi gwiazdę, co jest dla niej bardzo charakterystyczne. W dzieciństwie uczęszczała na zajęcia taneczne, stąd  jej zamiłowanie do kostiumów (i ruchliwość). Pierwszy butik otworzyła w Nowym Jorku w 1969 roku pod szyldem Betsey Bunky Nini. W 1970 przejęła markę Alley Cat. W 1978 roku wystartowała z własną marką. Pierwsza kolekcja okazała się sukcesem, ale druga zostawiła po pokazie z mnóstwem ciuchów, które próbowała sprzedać. To zmusiło Betsey do otwarcia sklepu w SoHo. Obecnie na świecie istnieje ponad czterdzieści pięć jej sklepów. W 2002 roku została wprowadzona na Fashion Walk of Fame, jej tablicę zdobi jej własny szkic. W 2004 roku poszerzyła swoją linię o akcesoria i torebki. National Art Club w 2009 roku wręczył jej Honorowy Medal za Całokształt Twórczości w dziedzinie mody. 
Sama kiedyś zawarła swój styl w formule: Weź obcisły trykot i dodaj spódnicę.
Jej wiosenne ciuszki i akcesoria możecie pooglądać tutaj:  
Tutaj natomiast możecie zapoznać się z jej twórczością ogólnie:
 Polecam!


sukienka - BAY
sweter - TOPSHOP
buty - Farenheit / Stylowe Butki

wtorek, 15 marca 2011

Pół żartem pół serio. Castelbajac.

Wielka moda niektórym może kojarzyć się jako coś pompatycznego i nudnego. Światowe domy mody jednak dbają o zachowanie dobrego humoru. Oglądając pokazy jednego z moich ulubieńców - J.C.de Castelbajac nie sposób się nie uśmiechnąć. Uwielbiam go za jego poczucie humoru, łączenie pięknego ze śmiesznym, eleganckiego z zabawnym, prostego z niezwykłym. Przenosi nas swoimi kolekcjami w inny, bajkowy wymiar, pokazuje, że w koszulce z Bambi można wyglądać nie tylko zabawnie, ale też stylowo i elegancko.
Jean-Charles de Castelbajac urodził się 28 listopada 1949 roku w Casablance (Maroco). Pochodzi z francuskiego arystokratycznego rodu. Pierwsza kolekcję zrobił dla matki, która miała własny ciuchowy biznes w 1968. Własną firmę otworzył w 1975 i natychmiast zdobył sławę. W projektach wykorzystuje między innymi motywy Pop Artowe i postacie z kreskówek. W 1997 zaprojektował stroje dla Papieża - to z ciekawostek.
Jego projekty są funkcjonalne i modernistyczne. To on wydłużył narciarską kurtkę i zrobił z niej pikowany płaszcz! 
Szczególnie podobają mi się  zeberki. Ale lubię praktycznie całość. Pooglądajcie sobie zdjęcia. Chyba, że wolicie video, też tam jest.
Prawda, że jest świetny? 





sukienka - AGATHA RUIZ DE LA PRADA
buty - With Love / Allegro

poniedziałek, 14 marca 2011

Little bit of retro.

Uwielbiam retro szeroko pojęte. Stylowe szalone lata 60.,70., stare dobre rock'n'rollowe kawałki... Muzykę Beatlesów w całości praktycznie. Ogólnie kręci mnie wszystko co stare i z klimatem. Od muzyki, filmów, ciuchów po meble i wyposażenie. W każdej epoce modowej mam swoje wielkie hity i miłości. 
Wyobraźcie sobie moje szczęście, którego opisać nie mogę, bo się nie da..., kiedy jakiś czas temu, zupełnym przypadkiem, stałam się tymczasową posiadaczką wielkiej wspaniałej Burdy na jesień/zimę 63/64! Na samą myśl o niej się uśmiecham. Coś wspaniałego! Czasem mam jednak szczęście...






Dzisiejszą modę uwielbiam przede wszystkim za to, że na tyle nam pozwala. Od jakiegoś czasu praktycznie nie ma ograniczeń. Można miksować kolory, desenie, style i epoki. To jest cudowne, bo każdy może doskonale się wyrazić. Poprzez kombinację swojego stroju może powiedzieć o sobie wszystko. Mówi się, że nie ocenia się po wyglądzie. Absurd moim zdaniem. Oczywiście są wypadki skrajne, wyjątki, które tylko i wyłącznie potwierdzają zasadę. Ubiór i ogólny wygląd mówią o człowieku szalenie wiele i są niewątpliwie istotne przy nawiązywaniu znajomości między innymi. Nie mam tu na myśli bycia snobem, jakimś fanatykiem czy innym zjawiskiem. Ubiór odzwierciedla charakter. Za jego sprawą informujemy świat o naszym nastawieniu, humorze, zainteresowaniach itp.





Czapka - KappAhl
Kurtka - Marks&Spencer
Spodnie - House
Pasek - Atmosphere
Buty - DeeZee
Sweter - vintage

niedziela, 13 marca 2011

Fashion & Music

Moda z muzyką, moda i muzyka, moda w muzyce, muzyka z modą... Ostatnio dość nałogowo słucham muzyki z youtube, a co za tym idzie - oglądam masę teledysków lub zdjęć ilustrujących piosenki. Przy tym oczywiście (!) przyglądam się bacznie (chyba, że akurat tylko słucham, robiąc coś innego) stylizacjom zaprezentowanym w filmikach.
Caro Emerald, tutaj  ( http://www.youtube.com/watch?v=74LXx0wSqMI&NR=1 ) w piosence A Night Like This, jest dla mnie wspaniałym przykładem zmysłowej kobiety plus size. Jest niezwykle kobieca w swoich stylizacjach, mimo swojego rozmiaru (a może właśnie dzięki niemu) wygląda ultra kobieco i jest świetną odpowiedzią na pseudo seksowne wieszaki. Osobiście jestem zwolenniczką szczupłych dziewczyn, ale jeśli ktoś ma styl, rozmiar nie ma znaczenia. W czarnych legginsach z czerwonym kwiatem we włosach wygląda po prostu zjawiskowo. Sam teledysk przyciąga świetnymi stylizacjami. Uwielbiam sukienkę nude, która pojawia się na samym początku, jest tak prosta i genialna, że oczu nie mogę oderwać.Dziewczyna skacząca w czarnej sukience bombce do basenu też prezentuje się super. Sukienki, w których dziewczyny przyjeżdżają na imprezę - wspaniałe, po zastanowieniu wybieram cekinową (nie czarną). Kolejna scena i kolejne śliczne, proste, kolorowe sukienki (waham się między nude a koralową, chociaż niebieska też jest całkiem...). 
Oceana - Lala (   http://www.youtube.com/watch?v=x64poDF39Vs  ) tutaj moich ochów i achów lista jest długa - trwa mniej więcej tyle, ile teledysk i potem na jakiś czas jeszcze zostaje w pamięci). Pierwsza scena - pierwsza miłość. Biała, pierzasta, cudowna, wspaniała, stylowa, zarąbista po prostu sukienka (kocham ją, marzę o niej i całkiem podobne widziałam na pokazie Chanel S/S 2011). Okulary też świetne, całość powala mnie swoją urodą! Mała urocza pudrowo-biała gorsetowo-tiulowa sukieneczka (nic, że trochę w biuście przyciasna) też jest moim zdaniem prześliczna. Całość, wszystkie elementy tej stylizacji (razem i osobno) prezentują się genialnie. Swoją drogą, to musi być cudowne uczucie mieć takie nogi. Srebrna błyszcząco-cekinowa sukienka oczywiście też mi się bardzo podoba, jak większość błyszcząco-cekinowych księżniczkowych rzeczy... Czerwona odsłona podoba mi się najmniej, ale nie jest wybitnie zła. Mimo frędzli i gorsetu nie przemawia do mnie w moim języku. Na tle pudrowej wypada marnie. Czarna cekinowa jest jest przyjemna, gdyby miała dół w stylu pudrowej byłaby wręcz idealna. Niebieska - ekstra. Jest ekstremalnie zabawna. Prosty sposób na zrobienie ze zwykłej sukieneczki coś oryginalnego i fajnego. Z mikro kapelusikiem prezentuje się konkretnie. Bardzo konkretnie. 
  Gwen Stefani - Cool (  http://www.youtube.com/watch?v=TGwZ7MNtBFU   ), to jeden z moich ulubionych teledysków. Dawno, dawno temu Gwen uznałam za coś w stylu ideału. Może ideał nie jest tym słowem, którego powinnam użyć, ale uwielbiam ją. Jej styl, figurę, makijaż, wygląd, stylizacje. Boska Gwen. W Cool widzimy ją w dwóch wersjach kolorystycznych, w obu jest piękna. Niewątpliwie mogę być w tym wypadku mało obiektywna, ale... Pierwsza odsłona - panterkowy sweterek (genialny) z paskiem, ołówkową spódnicą (wybrałabym jednak gładką) i szpilkami uwiodła mnie niewymuszoną elegancją. Prosto i klasycznie z pazurem. Nie muszę dodawać chyba, że świetnie... Ujęcia w strojach retro - chyba wszystkie świetne, genialny granatowy kostium kąpielowy, uroczy komplet z białą spódnicą, kobieca czerwona sukienka w groszki, panterkowe szpilki od Louboutina... Dodając do tego wszystkiego fryzurę i makijaż - nic tylko patrzeć...
Przy okazji - wczoraj blog przekroczył 1000 wyświetleń... Dziękuję!









płaszcz - Marc Jacobs
spódniczka - TOPSHOP
sweter - TROLL (nie widać zbyt wiele)
torebka - Chanel
rękawiczki - Atmosphere
buty i chusta - vintage