niedziela, 15 kwietnia 2012

Zalety potencjalnych wad.

Zrobiło się zimno. I mimo wielkiej ochoty na sandały cieszę się, że mogę jeszcze nosić te cudeńka z Sequina! Długą wczesną wiosnę mamy w tym roku, nie ma co! Ma to całkiem sporo zalet (mimo ogromu wad). Możemy do woli nacieszyć się wszystkimi swoimi 'przejściowymi' ciuchami. Nie często zdarza się taka okazja. Ile lat z rzędu wychodziło tak, że z futer i puchowych kurtek wskakiwaliśmy w bluzy i kurtki maksymalnie z jeansu. Teraz chodzenie w futrze byłoby śmieszne. W jeansowej kurtce również. Moja stara eko skórka zalicza się do okryć uniwersalnych. Śmiało mogę ją nosić od wczesnej wiosny po późną jesień. Chociaż w zimie z odpowiednimi dodatkami też zdarzało mi się w niej wychodzić. Kiedy trzeba jest naprawdę ciepła. Nie przepuszcza wiatru, czyli często spisuje się najlepiej z wszystkich okryć, które mam. A muszę dodać, że wieje u mnie często. Chociaż zazwyczaj nie tak jak powinno, ale cóż. Następne są buty. Najcieplejsze kozaki już od dłuższego czasu są schowane. Śniegu się już nie spodziewam, chociaż Święta pokazały, że różnie bywa. Cały czas noszę botki. Słońca ostatnio jest mało, temperatury nie zachęcają do rozbierania, więc wszelkie tradycyjne obcasy zostawiam sobie na potem. Robię się chyba stara, bo lubię kiedy jest mi ciepło. Kiedyś się śmiałam na samą myśl o włożeniu czegoś takiego jak podkoszulek. Teraz noszę trzy warstwy. Jakby co. Zawsze mogę się rozebrać, a myśl o zmarznięciu mnie nie pociąga. Dlatego jeszcze noszę botki. No i nie jest jeszcze za ciepło na mój ukochany kapelusz!
Nie narzekam więc na panujące warunki. Jest trochę zimno, ale da się wytrzymać. 








6 komentarzy: