piątek, 2 marca 2012

Zastrzyk żółtej energii.

Pozostawiając za sobą wszystko, łącznie z wczorajszym wpisem, wkraczam w okres wiosenny. Nie wiem czy już na to czas, ale ją czuję. W ciepłym słońcu, w temperaturze, nawet we wietrze. Według mnie marzec jest idealny na przestawianie myślenia, sposobu bycia, jestestwa zimowego na wiosenne. W końcu nie chciałabym obudzić się w kwietniu taka nieprzygotowana. Z zimowym rozespaniem, z niemocą i brakiem chęci. Wspominałam wczoraj, że wyniosłam już kilka zimowych okryć. Przyznam, że resztę też bym chętnie gdzieś głęboko schowała. Mimo całego uwielbienia dla futerek i płaszczy - nie mogę już na nie patrzeć. Może przesadzam, ale już mnie nie cieszą. Kozaki na szczęście powoli robią się za ciepłe. Nadeszła pora tych lżejszych, chociaż najchętniej wskoczyłabym już w szpilki. Nie narzekam, nie marudzę - wyrażam tęsknotę za wiosną. Ale skoro już ją czuję, jest dobrze. Pisałam też o żółtych paznokciach. Śmieję się, że przyciągnęły słońce. Świeciło dziś pięknie. Zainspirowały mnie dodatkowo. Od dłuższego czasu chodziła za mną moja żółta spódnica. Była szyta na wesele dobre dwa lata temu. Od tego czasu leżała w szafie. Marzyły mi się zdjęcia w niej. I w tych moich marzeniach była pogoda taka jak dziś - słońce i wiatr. Miała zmienić charakter. Żeby nie było zbyt weselnie i pompatycznie. Nawet jeśli wyglądam w niej nie tak, jak myślę, to czuję się fantastycznie. Dziś sobie to przypomniałam. Można powiedzieć, że czuję się w niej jak księżniczka. Dobrze, że jest taka, jak jest, bo nosiłabym ją bez przerwy! I cały czas uwielbiam jej kolor. Prawda, że jest wiosenny i bardzo optymistyczny?
Weselną wersję możecie zobaczyć na blogowej tablicy na facebooku.










 spódnica - Pracownia Maszynoszycie
futrzak - Oasis
sweter - Select
koszula - Marks & Spencer
rękawiczki - Vero Moda
czapka - Kapp Ahl
buty - KIT

8 komentarzy: