niedziela, 16 września 2012

Coś nadciąga, idzie jesień.


Jak już pewnie zauważyliście jestem istotą obsesyjną. Wpadam z obsesji w obsesję, czasem w kilka. W sumie to często w kilka naraz. Obecnie przebija się jedna główna złożona z kilku mniejszych. Jesień, blog, moja szafa. Powiecie, że jestem płytka, skoro myślę o takich głupotach. Może i jestem. Myślenie to ma jednak swoje plusy. Oczywiście w moim mniemaniu. O blogu myślę intensywnie, bo stał się częścią mnie. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go nie mieć. I coraz jaśniej widzę zmiany, które muszę wprowadzać. Przeglądam stare wpisy, zdjęcia i nie jestem do końca zadowolona. Myślę, że to dobre, bo znaczy, że się zmieniam, rozwijam. I mam zamiar to kontynuować. Bo naprawdę to lubię. Nie zrazi mnie już żaden komentarz, żadna mało przyjemna wiadomość. Ani to, że mam ich mało, tak samo jak obserwatorów i fanów na facebooku. Słowem - nie jestem popularna. Ale nie wiem, czy jakoś szczególnie mi na tym zależy. Cieszę się, że jest jakaś garstka osób, którym podoba się to co robię. To jest przyjemne. I jesień będzie tym momentem, kiedy wszystko zacznie się zmieniać. Wiem w którą chcę iść stronę. Wiem, jak ma wyglądać moja szafa. W końcu z tych moich przemyśleń jakieś wnioski się wykluły. Najwyższa pora podnieść poprzeczkę. 



bluza - Pracownia Maszynoszycie
kurtka - Benetton
spodnie - George
okulary - Diverse



8 komentarzy:

  1. fajny, letni klimat.. i stylizacja tez bez spiny - na plus! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądasz :) Obserwuję i liczę na rewanż :* Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety jesień naciera. Fajna tunika - taka wydaje się cieplutka. Pozdrawiam gorąco z zimnego Krakowa.

    OdpowiedzUsuń