sobota, 29 września 2012

Jesienne barwy - burgund.

 
Burgund. Sukienka, która w rzeczywistości jest dość ciemna, w słońcu oszalała. Ale widzę ja na wieszaku i z całą stanowczością zaliczam do rodziny burgundów. Jak ją kupowałam, to nie myślałam o niej w takich kategoriach. Była ładną sukienką w kolorze, którego nie mam. Co do koloru, to według specjalistów modowych burgund najlepiej nosić z czernią. Jak sobie to wyobrażam, to zaraz widzę taftowe suknie weselne z czarnym tiulem. Takie skrzywienie. Naoglądałam się ich trochę i przyznam, że są moja zmorą. Co innego jeśli chodzi o modę 'codzienną'. W wydaniu ulicznym nie działa na mnie jak płachta na byka. Nie jestem może fanatyczna fanką tego mixu, ale wysypki nie dostaję. W tym sezonie spróbuję się przekonać, może nawet polubię. Mówią też, żeby burgund nosić z dodatkami w tym samym kolorze. To do mnie przemawia, mimo, że uważam ten kolor za ciut smutny. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się z panterką. Mniej ostentacyjnie niż z czerwienią. Bardzo 'królewsko'. Fajnie wygląda z kremem, podoba mi się z innym odcieniem czerwieni. Kusi mnie połączenie z butelkową zielenią. Tymczasem moja pierwsza, nieśmiała próba ujarzmienia tej barwy jesieni. 


sukienka - NEXT
futrzak - OASIS
kapelusz - H&M
buty - TRUFFLE/Sequin






8 komentarzy: