piątek, 27 stycznia 2012

Słoneczny psikus.

Słońce, kocham słońce! Pisałam o tym nie raz, ale powtórzę. Nie sądziłam, że jestem w takim stopniu zasilana bateriami słonecznymi. Okazało się, że jestem. I dziś rano, kiedy zobaczyłam to cudo za oknem, szybko pobiegłam na plażę. Nie wzięłam pod uwagę jednej rzeczy - był całkiem spory minus. Nie powiem, gdybym spojrzała na termometr, niewątpliwie zamieniłabym te rajstopy na coś grubszego. Ale jest wieczór, nic mi nie odpadło, czyli przeżyję.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz