czwartek, 13 grudnia 2012

Zmrożone kwiaty, futro i złoto.

Jako wielka fanka śniegu uwielbiam spacery (w śniegu własnie). Oczywiście największą frajdę sprawiają mi drobinki lecące z nieba... Udało mi się to wszystko połączyć i udokumentować. Padający śnieg jest taki fotogeniczny! Dziś więc mam dla Was trochę przedświątecznego klimatu. Leniwie, ciemno i biało. Z moim pięknym Rudzielcem. A ja? Cóż... Futra i futrzaki, trochę złota. Miało być szybko, ciepło i wygodnie. Niezbyt efektownie. Totalnie zwyczajnie. Może nie powinnam wrzucać tu tego typu zdjęć. Powinnam bardziej dbać o to, żeby było choć trochę szałowo. Prawdopodobnie... Ale, jak wiecie różnie ze mną bywa. Lepiej, gorzej. Zależy od tego na co mam ochotę. Czasem też sytuacja czegoś wymaga. Chociaż to, że bywa różnie, jest raczej słabe. Nie jestem z tego zadowolona. Często mnie to wkurza. Traktuję to trochę jak naukę. Tyle, że postępy bywają nużąco powolne. Drażniące. Są zastoje, postoje i cofanie. Są skoki. Jest tak, jak na huśtawce. I to mnie właśnie gubi. Mam nadzieję, że nie zgubi!






6 komentarzy: