piątek, 15 kwietnia 2011

Spostrzeżeń kilka.


Niestety nie spotkało mnie dziś nic ciekawego ze strony mody, bo nie miałam czasu się dobrze porozglądać... Bywa i tak, więc opowiem tylko krótko o przeciętnych ciuchach przeciętnych osób trafiających do mnie. Bardzo ogólnie, bez rozbijania się na jednostki. Otóż zdecydowana większość rzeczy, z którymi przychodzi mi pracować jest niestety totalnie zwyczajna (w tym gorszym znaczeniu zwyczajności). Rzadko trafiają się ładne ciuchy. Nawet zwykle spodnie do skracania w większej części są niezbyt ładne. A czego jak czego, ale jeansów na rynku jest więcej niż dużo. A co ludzie wybierają? Powycierane potworki, albo barwione na jakieś brudne odcienie denimowego granatu dziwadła. Zastanawiające. Wydawało mi się, że te wszystkie jeansy z powycieranymi tyłkami, udami i innymi dziwnymi miejscami są już troszkę mało modne. A tu proszę, nie tracą na popularności. A na przykład takie sobie kurtki zimowe... Większość ma jedną, góra dwie, z tego co zauważyłam. A to dziwne, bo w końcu chodzi się w nich przeszło 5 miesięcy w roku. Ja sobie nie wyobrażam (w tej chwili) posiadania jednej ciepłej kurtki (no ewentualnie dwóch - eleganckie płaszczyki też muszą być w szafie na specjalne okazje). Jako, że kurteczka jest jedna musi pasować do wszystkiego, czyli musi być szaro-buro-czarna. Zdecydowaną większość stanowią te czarne i khaki. I to jest trochę przerażające, bo ogólnie zimna pora jest dość depresjonująca i jest wiele szarych dni bez słońca, śniegu i jakiegokolwiek powiewu świeżości. Ta ludzka fala pozbawiona koloru nie działa kojąco na zmysły. To zdecydowanie. Ciekawe czemu przyjęły się takie, a nie inne kolory okryć wierzchnich, tych zimowych... A teraz rzecz najbardziej zastanawiająca. Szycie od podstaw, czyli to, co powinno być najbardziej twórcze, rozwijające i przyjemne... Tutaj różnie bywa. Trafiają się rzeczy przyjemne, wymyślne sukienki, ciuchy na bazie moich projektów... Są też rzeczy 'ze zdjęcia', czyli kopiowanie w całości ubrania, co też jest ok. No i na końcu grupa, która nie przestaje mnie zadziwiać. Osoby, które przychodzą szyć sobie rzeczy totalnie obciachowe, brzydkie, nudne. Niestety jest ich sporo. Często zastanawiam się nad tym, po co osoba wymiarowa (bo co innego, jeśli ktoś faktycznie ma problem z dopasowaniem ciucha w sklepie) przychodzi szyć sobie całkowicie zwyczajny ciuch, jakich pełno w sklepach. Nie decyduje się na żadne innowacje, nie wybiera fajnego materiału. A już koszmarem totalnym są osoby, które wymyślą sobie coś, w czym z góry wiadomo, że będą wyglądać fatalnie (i raczej nie będzie to coś ładnego) i zupełnie nie dadzą sobie wytłumaczyć, pomóc, podpowiedzieć. Czasem ta różnorodność źle wpływa na poczucie estetyki i jakieś tam wyobrażenie o własnym stylu, guście. Chociaż może właśnie to uczy...


1 komentarz: