wtorek, 11 lutego 2014

Słońce z pomarańczą.














Są takie dni, kiedy słońce świeci tylko dla mnie. Sprawy nabierają tempa. Wszystko zaczyna mieć jakiś kształt. To są właśnie te fantastyczne dni, na które czekam. To te dni, dzięki którym mogę przetrwać wszystkie złe. I kiedy nadchodzą od razu wiadomo, że to one. Nawet słońce świeci mocniej… Wszystko wydaje się takie piękne. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wszystko jest możliwe. To cudowne. 


Pozytywny nastrój postanowiłam zaznaczyć żółtym swetrem i sukienką w owoce. Obie rzeczy długo figurowały na liście moich masthewów. Od dawna marzył mi się sweter z kulkami. Miewam dziwne obsesje, wiem! Ale sweter jest według mnie fantastyczny. I ma zacny kolor! Jednak najważniejsza jest owocowa sukienka. Takie pomarańcze mnie dręczyły. Co prawda najbardziej na świecie chciałam sukienkę w pomidory z pokazu D&G, ale cytrusy też dają radę! Szczególnie zimą… 


czwartek, 6 lutego 2014

Best of November!

Listopad był miesiącem wypraw do Helu. Owocnych w zdjęcia, ale niekoniecznie przyjemnych. Niestety.  To miesiąc w którym wszystko stanęło na głowie. Cieszę się, że to już tylko wspomnienia. 



09.11.2013 - Rozmazany kryzys.


13.11.2013 - Impuls do zmian.


20.11.2013 - Obok.


29.11.2013 - Krata.


Gęsta czerń.


Jeszcze zanim spadł śnieg. 
Wszystko czarne, czasem tak lubię. 
 Tych zdjęć wcale nie miało być. Potem o nich zapomniałam. 
Dziś jestem czarna w środku. Dlatego pasują. 
Czerń jest niezwykle silna i gęsta. 
Czasem tak muszę.












wtorek, 4 lutego 2014

Best of October!

Październik. Pamiętasz była jesień… Może nie aż tak złota, ale ładna. To był miesiąc wyjazdów. Kursowania między Puckiem i Helem. Uwielbiam takie miesiące. Lubię wyjazdowe zdjęcia. Są zawsze trochę inne niż te domowe. Nie powiem, że lepsze. Bo to nie do końca tak jest. Są inne i to jest fantastyczne. Inność zawsze jest dla mnie na tak.



03.10.2013 - Jesień - Zima 13/14


12.10.2013 - Coś ulubionego.






poniedziałek, 3 lutego 2014

Luty, witaj!


I oto luty. Jest, nareszcie! Podły styczeń odszedł (może jeszcze nie w niepamięć, ale już go nie ma) i to jest fantastyczne. Wiosna jest już coraz bliżej. Mimo, że przy okazji tych zdjęć wróciłam do domu z butami pełnymi śniegu. Cóż nie polecam chodzenia po zaspach wyższych niż cholewki butów (szczególnie, jeśli te są dość szerokie!). Nie wiem czy zauważyliście, ale pierwszy raz w tym sezonie wskoczyłam w futrzaka. Najpierw było za ciepło na takie okrycia, potem zrobiło się jakby za zimno. I teraz, kiedy zaczęłam z lubością myśleć o wiośnie, stwierdziłam, że nadszedł ten czas. Czas futrzaków! Muszę przecież zdążyć się nimi nacieszyć. Muszę Was trochę nimi pomęczyć… Kiedy zaczyna się luty i zaczynam widzieć światełko w tunelu, nagle zima przestaje mnie męczyć. Nagle nabieram sił i ochoty. Opuszczają mnie myśli o przespaniu kolejnych miesięcy. Znowu chce mi się kombinować. Bo przyznaję szczerze, że w styczniu mi się nie chciało. Zdjęcia robiłam może kilka razy, częstotliwość wpisów na blogu była powalająca i ratowały ją tylko Besty… Najchętniej nie wychodziłabym z domu, a jak już to robiłam, to do głowy nie przychodziło mi jakiekolwiek wysilenie się. Najcieplejsze buty, ciepły płaszcz, szal i duża czapka, dziękuję. Codziennie tak samo. Mimo szafy pełnej kozaków. Mimo wieszaków uginających się od zimowych kurtek. Tak. Zdecydowanie styczeń jest miesiącem mojej prywatnej zimowej depresji. Tfu! Teraz, po magicznym czary-mary, czyli po zmianie kartki w kalendarzu robi się miło. Nie cudownie, ale fajnie. Powolutku. Dziś chcę pokazać sobie i Wam, że zima jest naprawdę ładna! 













             



niedziela, 2 lutego 2014

Best of September!

Wrzesień to jeden z moich ulubionych miesięcy. Od zawsze. Mimo, że kiedyś oznaczał koniec wakacji i powrót do szkoły… Teraz kiedy szkoła należy już do do odległej przeszłości, jest kolejnym letnim miesiącem. Ostatnim, ale zawsze przyjemnym. Jego największym plusem jest to, że jest miesiącem moich urodzin! A jako, że kocham świętować, urodziny nie ograniczają się do jednego dnia. Przez cały miesiąc gromadzę prezenty, przyjmuję gości i ogólnie dobrze się bawię. Wrzesień jest oddechem po galopującym lipcu i sierpniu. Co tu dużo pisać jest fantastyczny!

01.09.2013 - Dwa i pół!




16.09.2013 - Czerwone róże…


17.09.2013 - Ruda jesień.


25.09.2013 - Panna w kapeluszu.