piątek, 19 kwietnia 2013

Owce i cała reszta.


Moda. Zastanawiam się nad nią ostatnio... Czy moda to stado owiec w tych samych spodniach, swetrach, butach, a nawet czapkach? Może jednak coś więcej. Gdzie leży punkt łączący modę ze stylem. Czy każdy modnie ubrany jest stylowy. Czy stylowy jest zawsze modny... Czy żeby być modnym trzeba mieć w szafie wszystkie modne w danym sezonie rzeczy? Jak to właściwie jest z tą modą... Jak o tym wszystkim myślę, to dochodzę do wniosku, że nie jestem modna. Nie rzucam się na sezonowe trendy. Nie wymieniam garderoby dwa razy do roku. Nie kupuję wszystkiego, co każda szanująca się modowa fanka powinna mieć... Żadna ze mnie fashion victim. I bardzo się z tego w sumie cieszę. Oglądam pokazy, czytam modowe magazyny, przeglądam nowe kolekcje sklepów. Zdaje się, że wiem co jest modne. Co powinniśmy nosić według projektantów, według redaktorów, co wisi na wieszakach w sklepach. Obserwuję to, co dzieje się na ulicach. Tych modnych i zupełnie niezainteresowanych tematem. Nie potrafię jednak przyjmować wszystkiego jak leci. Zawsze miałam problem z poddaniem się fali. Nigdy nie mogłam się przemóc żeby z nią popłynąć. Może gdybym nie była tak oporna, moje życie wyglądałoby inaczej. Wszystko byłoby inne, inna byłabym ja. I inaczej bym wyglądała. Może byłoby mi łatwiej. Ale nie chcę, nie mogę i czuję potrzeby. Zmieniam się, zmieniam stosunek do niektórych rzeczy, fasonów, kolorów. Ale zawsze wszystko staram się robić po mojemu. To dotyczy gotowania, urządzania mieszkania i sposobu ubierania się. Inspirują mnie te moje wszystkie okna na świat wielkiej (i tej malutkiej) mody, ale tylko inspirują. A może aż? Bo modę uwielbiam. Od kiedy pamiętam. Pociąga mnie i fascynuje. Ale też denerwuje, nudzi, obrzydza... Nie rozumiem niektórych cen, nie mogę zrozumieć, jak można być owcą ubierając się. Nudzi mnie oglądanie wciąż tych samych ciuchów, powielanie super modnych zestawów.  Nie znoszę tej mody, która krzyczy teraz noś tylko to. Teraz wszyscy nośmy tamto. A to i to do śmietnika! Owczy pęd. Masakra... Lubię natomiast modę, która otwiera oczy, pokazuje nieskończoność możliwości, zmusza do myślenia i zachęca do eksperymentów. Uwielbiam szukanie drogi do wyrażenia się za pomocą ciuchów i dodatków. Tę modę, która stawia drogowskazy, ale niczego nie wymusza. Rozkłada wachlarz możliwości, ale nie narzuca drogi...









9 komentarzy:

  1. Bardzo mądre słowa.Oglądam ostatnimi czasy dużo fashion blogów, podobny styl, identyczne ciuchy, biżuteria, buty, kolorystyka. Mało jest takich blogów gdzie naprawdę Cie coś inspiruje, daje do myślenia. Zajebiaszczy sweterek:D

    http://fasterbetternicer.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. bo o to chodzi, zeby sie dobrze bawic:) moda!
    urocze połaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. spodnie świetnie na Tobie leżą, podobasz mi się w nich, bardzo! ;)
    Ja Cię właśnie za tą swojość lubię, zawsze gdy przeglądam nowe aktualizacje, Twojego bloga zostawiam na koniec, jako odprężenie po natłoku trendów i często takich samych zestawów ;)
    A jak to jest z modą i stylem.. Ja często traktuję modę jako chwilowe rozwiązanie.. uważam, że moda to coś bezpiecznego, dlatego uciekam do nich, gdy nie mam sił i humoru na nic. To zabawne, bo nawet jeśli ktoś nie lubi różu, ale jest on modny i zobaczy zestaw z tym kolorem będzie uważał, że jest hiper-super, bo przecież modnie.. (wiadomo, że są wyjątki, ale te potwierdzają regułę) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super te spodnie, tez takie ostatnio mam ale nie noszę bo nie bardzo wiem jak, zainspirowałaś mnie :D
    zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Futrzak świetny ;) Dobrze, że nie podążasz za modą, bo to bezcelowe. Cieszy mnie fakt, że jeszcze istnieją takie bloggerki jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim słowniku od jakiegoś czasu są 3 wytłumaczenia słowa "moda" . Jest moda w sieciówkach, nakręcająca komercję, pragnąca, by każdy wyglądał tak samo. Jest i moda, która jest sztuką na wybiegu, luksusem; umówmy się, nie jest on dostępny dla wszystkich. A jest i taka, która łączy dwie poprzednie ze szczyptą osobowości, zabawy, przyjemności i indywidualności.
    A żeby nie było tak poważnie: lubię Twój sweter! Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń