środa, 30 marca 2011

To COŚ.

Na chwilę jeszcze zostanę przy roztrząsaniu stylu, gustu, mody... Zastanawiałam się nad tym, skąd bierze się to małe, nieuchwytne COŚ, co sprawia, że niektóre osoby wyglądają cudownie w każdej, nawet całkowicie zwyczajnej stylizacji, a przy odrobinie chęci po prostu zwalają z nóg. A inna osoba w tym samym stroju może wyglądać zwyczajnie, nudno, bądź beznadziejnie... Mało tego, to COŚ sprawia, że nawet w wulgarnych zdawałoby się rzeczach, będzie wyglądać co najwyżej kobieco. Wydaje mi się, że na to musi składać się kilka czynników... Dobry gust jest w tym wypadku chyba bardzo istotny, do tego pewność siebie i akceptacja swojej osoby. Szczególny błysk w oku. Wyprostowana sylwetka. Odwaga. Wszystko w idealnych proporcjach. Możliwe, że części składników możemy się wyuczyć. Ale coś z tego CZEGOŚ ewidentnie trzeba mieć w sobie od zawsze, od urodzenia. Istnieje chyba różnica między świetnym stylem wrodzonym i wyuczonym, nabytym, podpatrzonym. Bo kiedy podpatrujemy, wzorujemy się, uczymy, ćwiczymy..., zawsze istnieje ryzyko nabycia słabszych cech. Tak dzieje się w pewnym sensie, kiedy ślepo naśladujemy modę i trendy. Ładujemy się w każdy kicz, w który ktoś z chorą wizją nas wpycha i za pół roku, patrząc na zdjęcia, chce nam się płakać... Brak stylu, albo chociaż instynktu samozachowawczego przynosi takie właśnie opłakane skutki. Styl jest ponadczasowy. Moda zmienia się szybciej, niż data w kalendarzu. Z każdego sezonowego, czy nawet półsezonowego trendu można wybrać coś dla siebie. Coś co niekoniecznie za rok będzie szczytem obciachu, czy synonimem dresiarstwa. Bo często sezonowe hity przyjmują się na długo w modzie dresiarskiej...








sweter 3/4 - Atmosphere
sweter - Zara
szorty - H&M
kurtka - Tammy
torebka - Betsey Johnson
buty - Allegro
okulary - Ray Ban

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza