piątek, 17 lutego 2012

17 - Kożuszek i spódnica w groszki

Dziś dwie blogowe nowości. I po długiej przerwie zdjęcia poza domem. Mimo niesamowitej ciapy, było przyjemnie. Ciepło! Oczywiście stosunkowo ciepło... To wystarczyło, żeby poczuć zbliżającą się wiosnę.
Kożuszek ma już jakieś dwa-trzy lata. Raczej trzy. Ostatnio zauważyłam, że 'to co było' stanowi w pewnym sensie całość i dość trudno mi określić, ile lat temu coś tam się działo. Muszę sobie wyznaczać jakieś daty graniczne, według których dochodzę mniej więcej do celu. Być może robię się stara. Wracając do samego kożuszka - należy do grupy rzeczy, które lubię ciut bardziej niż inne. Taki sobie śmieszny, ciepły ciuszek. Spódnica jest zdecydowanie nowsza. Nie jest też ciepła. Ale według mnie jest całkiem urocza. I szybko wskoczyła na listę moich ulubionych. Ewentualnie listę NAJów. Chodziła mi po głowie strasznie długo. Materiał leżał. Tylko cały czas wypadało coś innego. Na szczęście już jest. I czuję, że ten związek będzie owocny. Nie byłabym sobą, gdybym po tak długim czasie nie wskoczyła w mój szary niezbędnik -  kozaki i czapkę. Dodałam rękawiczki, których mogło tu jeszcze nie być. Żeby całkiem nie przynudzać. 








3 komentarze: