czwartek, 31 stycznia 2013

Bye, bye January! (Idź precz!)

Miałam ogromną ochotę coś Wam dziś napisać, ale tak się wszystko poskładało, że czas mi się skończył. Nie zostawię Was jednak z niczym, skoro się pojawiłam, muszę coś opublikować. Mija ostatni dzień stycznia, bardzo mnie to cieszy, bo ten miesiąc nie był dla mnie łaskawy. Sponiewierał mnie niemiłosiernie, więc nie ma opcji żeby luty był gorszy. Poza tym mój ulubiony rym do luty to buty... (tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to może brzmieć niezwykle głupio i płytko). Mam też nadzieję, że od jutra będzie coraz mniej okazji do noszenia tego typu kurtek, czapek i innych zimowych cudów. Niech zima zabierze swoje zabawki i pójdzie gdzieś, gdzie bardziej jej potrzebują. Tyle na dziś. Tylko tyle, niestety!







wtorek, 29 stycznia 2013

PParty!?


Ostatnio nurtuje mnie pewna kwestia. Mianowicie wieczór panieński... Prawdopodobnie jeden z ważniejszych dni w życiu dziewczyny. Niby ostatnia szalona impreza itp. Przyjmijmy, że jest to faktycznie ostatnia typowo babska, lekko wariacka impreza. Czyli należy szaleć, śmiać się, pić, tańczyć i przede wszystkim dobrze się bawić! Powinno być miło, przyjemnie, pozytywnie. Tak ja to widzę. Panieńskie kojarzy mi się z bandą głośnych, roześmianych, rozbawionych i nie do końca trzeźwych bab. Specyficznie, ale fajnie. Tyle, że z tego co słyszę i czytam, żyję chyba w innym świecie. Bo głównym punktem programu jest penis. Wieczór, który kręci się wokół tego narządu. Dla mnie to niewyobrażalnie wręcz słabe. Może faktycznie jestem inna, ale mnie sprawa penisa zwyczajnie nie bawi. Torty, słomki, balony, same penisy... Do tego masa prymitywnych konkursów, zabaw i testów. Przeraża mnie to chyba. Jeśli kiedykolwiek dojdzie do tego wydarzenia w moim życiu (znaczy ze mną w roli głównej - przyszłej panny młodej) tego wszystkiego nie będzie. I zabiję, jeśli komuś przyjdzie do głowy psuć mi ten wieczór takim szajsem. To takie trochę żenujące, tak jakby głupie laski nie myślały o niczym innym. I tak jakby świat się kręcił wokół niego. Was bawi ten kult penisa? Mnie nie. Penis party to nie moja bajka.








poniedziałek, 28 stycznia 2013

Best of December.

Ostatni post z serii subiektywny przegląd minionego roku. Mam nadzieję, że sprawił Wam choć w połowie tyle radości, ile sprawił jej mi. Niezwykle przyjemnie było zrobić małą wycieczkę w czasie i poprzypominać sobie minione dni, miesiące i zestawy. Mam też nadzieję, że to zestawienie pozwoliło Wam dotrzeć do postów, których wcześniej nie mieliście okazji zobaczyć... To tyle, zapraszam na dwunasty Best of!

5.12.2012 - Prinsess Skirt.






26.12.2012 - Święta, Święta...


28.12.2012 - Pomiędzy.


niedziela, 27 stycznia 2013

Zagubione światełka.

Kolejna wyjazdowa propozycja. Znowu szorty. Nie wiem czemu upodobałam sobie szorty na wyjazdy... Nieważne. Jest śnieg, jest futro, zima pełną gębą. Świąteczny klimat w tle. Swoją drogą chyba towarzyszą nam już ciut za długo... Jak myślicie? Miesiąc przed Świętami jest super, tworzą klimat, nakręcają, sprawiają, że czekanie jest jeszcze fajniejsze. Ale teraz, miesiąc po nich? Nie wiem co mają symbolizować. Ja już zapomniałam prawie o tym, że w pokoju stała choinka, że czekałam aż się ściemni, żeby zapalać lampki w oknach. Ale ta zabawa ma sens do Sylwestra, potem jakoś traci magiczny urok. Dlatego ja zwinęłam zabawki już jakiś czas temu. I cóż, obecnie mnie nie kręcą. Do listopada...